poniedziałek, 5 października 2015

O wyższości skarpetki nad czytadłem pseudoerotycznym, czyli o tym, kto komu nie daje spać słów kilka

Wróciłam z zesłania. Zdejmuję bloga z suchej gałęzi… Będę – jak mawia Li - cudownie konsekwentna w swojej niekonsekwencji. Nikt mnie nie pożarł i ja – o dziwo - nikogo nie pożarłam, chociaż było blisko. O podróży na krańce cywilizacji opowiem, gdy minie zmęczenie a pióro stanie się raźniejsze. Teraz tylko tytułem ostrzeżenia. Kto polecił mi książkę niejakiej Alice Clayton pod nazwą Nie dajesz mi spać? Zagryzę! Ja to tomisko targałam ze sobą na zesłanie – gore przyjaciele gore!
Dzieło ma całkiem pochlebne recenzje i reklamowane jest jako: Zabawna, pikantna i romantyczna historia pewnej znajomości. Albo mi się w czymś tam poprzewracało, albo pisaniem recenzji trudnią się napakowane hormonami, niewyżyte siedemnastolatki stojące u wrót swojej pierwszej erotycznej przygody. Książka nie jest ani zabawna, ani pikantna, ani romantyczna. Zgadza się jedynie to, że jest historią pewnej znajomości. Jakiej, to opowiadać nie będę, bo wystarczy że już to ktoś raz napisał, a na analizę nasze dziwo absolutnie nie zasługuje.... Czuję się zażenowana, ale nie nie…nie to co myślicie – to nie erotyczne zajawki zabarwiły me oblicze kraśnym rumieńcem panieńskiego zawstydzenia. Ot żenuje poziom takiej literatury a głupota od zawsze mnie zawstydza. Nie dajesz mi spać to badziew doskonały w swym badziewiźmie;). W opozycji do tytułu śpi się podczas lektury wyśmienicie. Mój ulubieniec idiota Grey to przy tym klasyka literatury pięknej. Szkoda czasu, kasy a przede wszystkim mózgu. To czytadło nie relaksuje – a nie ukrywam, że na to liczyłam, to czytadło odmóżdża – zatem uważajcie i kupcie sobie „zamiast” powiedzmy skarpetki. Zima idzie i nóżki marzną. Generalnie rzecz biorąc, taka skarpetka w relacji z opowieścią wyprodukowaną przez panią Clayton stanowi sama w sobie wartość dodaną – może być pewnego rodzaju doznaniem estetycznym, chroni nasze stópki przed zimnem, budując tym samym solidne fundamenty profilaktyki antyprzeziębieniowej, zakładanie skarpetek wymaga konkretnego acz umiarkowanego zaangażowania kilku grup mięśni i w sumie podczas tej czynności funkcjonowanie umysłu jest o wiele bardziej złożone niż podczas zgłębiania losów Karoliny Górnej i Dolnej … No mendel pieczeni… Nie dajesz mi spać, nie przedstawia sobą żadnej wartości, szkoda tylko drzew, które dla takiego chłamu musiały umrzeć.

38 komentarzy:

  1. A najbardziej zastanawiające jest to, że ktoś to jednak wydał. A żeby wydać to musiał najpierw przeczytać (chyba). A jak przeczytał to chyba nie rozumiał co czyta.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja Greya czytnęłam jeden tom. I miałam dość xd

    OdpowiedzUsuń
  3. widzę, że Grey rozpoczął nową erę - totalnego dna pisarskiego! ;) szkoda! dobrze, że uprzedziłaś, bo mam tak jak Ty, jak zacznę to kończę, nawet największą chałę ;D a szkoda mi na takie rzeczy czasu !

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie. Takich a'la greyow sa całe półki w księgarniach.

      Usuń
  4. Hahaha przy słowach "idota gray" padłam ze śmiechu. Ach KOchana mordeczko Ty moja :*** żeś przewitrzyła troszku neurony i od razu mĄdrzejsza ;** mam nadzieję, że czytałaś mój wpis o Twojej przesyłce :)) Jeszcze raz dzięmkuję :** i następnym razem jak to poradziła mi koleżanka Hello Kitty będzie czekać na listonosza z piłą w ręku i maczetą w zębach ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak:). Powoli nadrabiam zaległości w czytaniu:). Kurde, mam cos z ta pocztą;)

      Usuń
  5. Nie czytałam, trzymam się od takich rzygadeł z daleka ;) Jako polonistka nie mam siły do takich dzieł :P

    OdpowiedzUsuń
  6. tego nie czytałam, ale że lubię romansidła to może zaryzykuję :-).

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj skarpetek to ja nie lubie, kupię sobie pończoszki i nie dam spać mężowi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz- to bedzie lepsze zdecydowanie:)

      Usuń
  8. Z tego co wiem są jeszcze dwie części. Nie czytałam, ale miałam zamiar. Zacznę, ale nie wiem czy skończę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. haha nie czytałam, ale jak zobaczę na półkach w bibliotece to aż z ciekawości wypożyczę hihi :D

    OdpowiedzUsuń
  10. G- nie chcę znać :P a Tobie chwała że powróciłaś!:P

    OdpowiedzUsuń
  11. Całe szczęście, że mi w głowie nie powstała myśl o tym czytadełku. jeśli to jest jeszcze gorsze niż Greye to ja kapituluję nawet przed startem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorsze kochana, to jest takie, ze głupio mi było, ze to czytam:)

      Usuń
  12. zamiast "o dziwo'" słyszałam "o piękna kobieto" :) co do opisanego badziewia to już sam opis zachęcający - mnie zniechęca...

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana miło Cię widzieć (czytać) znów! A książkę wpisuję na listę "Nie czytaj Monga, nie czytaj" :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam kiedyś w pociągu, ale przeszłam przez 30 stron :D

    OdpowiedzUsuń
  15. super, że wróciłaś tak szybciutko!

    OdpowiedzUsuń
  16. Niezmiernie się cieszę, że konsekwencję masz w dupie :DDDDD
    Dziwnie by było bez Ciebie *:

    OdpowiedzUsuń
  17. no to szkoda ze badziew i ze nawet graya przebija :) no ładnie ja erotyków nie lubiłam czytac zawsze mi smierdziały jakas siedemnastolatką cóz pewniw nie trafiłam po prostu na dobry....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja powątpiewam ze dobre wogole istnieją:)

      Usuń
  18. hmm, a ja pierwszy raz o niej słyszę! ale chyba i ostatni :D

    OdpowiedzUsuń