piątek, 5 lutego 2016

Etyka a współpraca, czyli zachwiana wiara Malkontentki

Musisz uwierzyć w siebie, bo wiara czyni cuda,
musisz być waleczny jak Lion on Juda.
Pamiętaj, że Babilon to jedna wielka obłuda,
hej bracie, hej siostro, nie bądź dłużej smutna
. (Natural Dread Killaz)

Co do Babilonu to chyba zaczynam powoli się zgadzać, zwłaszcza jeśli bazuje on na współpracy. Tak! Współpraca – słowo niemal magiczne, pobudzające zmysły i pragnienia wielu blogerów. Sprawa niewątpliwie fajna – ktoś nam coś przysyła, my testujemy, smarujemy recenzje. Jasny układ. I pewnie byłby nawet przeczysty, gdyby nie jedno maluchne ale…

Zanim się "rozaleluje", drobna dygresja – temat za mną wędruje odkąd przeczytałam u Madzi TO a zwłaszcza TO - znakomity, ważny i boleśnie tkliwy post! I od tego czasu problem nęka i drażni... Samo zagadnienie gryzie mnie w tyłek - nie z zawiści, bo jak wiecie i na mnie spadła - wprawdzie nieoczekiwana, za to jakże intratna - propozycja współpracy... w zakresie handlu ludzkimi organami. Musiałam odmówić: 
  • z uwagi na rozterki moralne, które dręczą każdego absolwenta brodatej filozofii – zwłaszcza po kilkuletnim kursie etyki; 
  • szło o moje prywatne organy, z którymi jestem silnie emocjonalnie związana. 
Zatem nie zawiść, tylko kurde niewiara! Jestem człowiekiem mocno zbłąkanym, małej wiary i zapewne paskudnej duszyczki, a do tego zalewa mnie nieustanna fala sceptycyzmu. Wiara może i czyni cuda ale raczej w wymiarze metafizycznym, bo jeśli ściągniemy dupki z obłoczków, to okazuje się że tu na planecie, nawet w naszym blogowym Babilonie różnie bywa. Otóż zadziało się to, że przestaje wierzyć recenzjom. Rzecz jasna nie wszystkim, ale niektóre – zwłaszcza te podyktowane źle pojętymi współpracami bywają cokolwiek …hmm…. Rzecz jasna – nie generalizuje, jestem świadoma, że w przeważającej większości blogerzy są totalnie obiektywni i nie oprószą gówienka brokatem nawet z nożem na gardle, ale bywa też przerażająco. Kiepskie wytwory fatalnych marek zachwalane niczym rarytasy z najwyższej póki, bezkrytycznie aż do wymiotu. Niektóre blogi wręcz odstraszają… Wszystko jak leci a przyszło w "gratisie" jest absolutnie doskonałe – ludzie to aż rachunek prawdopodobieństwa gały wywala. Czyżby niektórzy, pasieni przez firmy różnorodne wszelkimi dobrami zapomnieli, że produkt, który otrzymują do testowania nie jest!!! zapłatą za pochlebną recenzje?!
Całkiem niedawno – przypominam – Malkontentka postanowiła uraczyć swą osobę dietą proszkową z Rossy. Nieświadoma, że jakiś czas wcześniej producent specjału rozesłał w ramach współpracy do różnych blogerów zapasy diety, zaczęła wnikliwie czytać opinie o produkcie. Zachwyty nad smakiem, aromatem i walorami specjału spowodowały, że rzuciła się na niego, jak na ambrozje wprost z Olimpu i… no z lekka się rozczarowała. Kurde, ja rozumiem, ze komuś TO może smakować wszak de gustibus non disputandum est, ale - na boginie - toż badziewiak smakował niebiańsko wszystkim zaangażowanym w akcje blogerom. Ludu, jakie to opisy Malkontentka czytała tych rozpasanych uczt i doznań smakowych… Chyba nie tędy droga, bo to już jest nieetyczne jakby… i niesmaczne i nieuczciwe do jasnej anielicy! 

89 komentarzy:

  1. Pisałam o współpracach jakiś czas temu i mam wrażenie, że mamy podobne odczucia.
    Ja rozumiem, że są produkty wzbudzające odmienne reakcje i wrażenia, ale czasem no nie da się spokojnie czytać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dokładnie! Nie umiem tego ubrać w słowa, ale o to mi chodziło.

      Usuń
    2. Ty nie umiesz ubrać w słowa????
      Ty w słowa ubierzesz wszystko!
      *:

      Usuń
    3. Anulka...no proszę Cię :*

      Usuń
  2. Rozsądny głos. Trzeba o tym pisać, bo to wprowadza w błąd nas, kupujących.Pozdrawiam. Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia załóż wreszcie konto! Buziaki :)

      Usuń
  3. ooo aż jestem ciekawa to co za niby cudo to tak wszystkim pasowało;p dobrze że głos narodu trzeźwy i prawdziwy w Malkontentce jest!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przecież to widać, jak ktoś coś dostaje. Ja znam blogerki, które opierają swoje recenzję co najmniej w 90% na produktach, które dostały, po części pewnie same sobie wyprosiły ;) Uśmiecham się wtedy i wiem, że takiej opinii nie wezmę pod uwagę. Oczywiście, zdarza się tak, że coś komuś do gustu może przypaść, czasem sama tak mam, coś dla mnie jest świetne, dla innych beznadziejne. Ale do cholery bez przesady :P Najgorsze jest to, że oszukują w ten sposób biednych konsumentów, którzy przecież liczą, że przeczytana opinia im jakoś pomoże...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - odkąd uważniej studiuje blogi, zaczynam sie bać. Szkoda, bo takie zachowania powodują utratę wiarygodności blogerów.

      Usuń
    2. Opinie są dość względnym pojęciem i zazwyczaj nie ma dwóch identycznych... :) Blogerki i firmy same sobie szkodzą wychwalaniem pod niebiosy jakichkolwiek produktów/marek/miejsc/itp. Ja nazywam to antyreklamą sieciową :)

      Usuń
  5. No niestety, ale blogosfera ostatnio coraz bardziej traci na wartości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od razu widać kiedy ktoś pisze bloga, bo mu to sprawia przyjemność, a kiedy tylko dlatego, że dostanie coś w gratisie. Mnie też się zdarzyło współpracować, ale jeśli coś było do kitu to o tym pisałam, bo z jakiej racji mam kogoś okłamywać? Swoją drogą jaki jest sens pisania super opinii produktowi, który robi nam krzywdę?Przedłużenie współpracy i ryzykowanie, że dostanie się kolejny badziew? No to ja za coś takiego dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję sie pod każdym słowem:)

      Usuń
  7. Bo to trudny temat :/ patrz, ja dostałam serum z Norela , a mnie zachwyciło. I teraz co? Ktoś pomyśli, że się zachwycam bo dostałam, a ono naprawdę jest cudne. A pisać źle na zasadzie: "żeby nie było że skoro dostałam to muszę napisać w samych superlatywach' to tez tak bez sensu. O otrzymanych rzeczach pisze zgodnie z prawdą, o wielu napisałam źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak powinno być: otrzymany kosmetyk Ci pasi? super, napisz o tym. jest z nim coś nie tak? też dobrze, masz szansę ustrzec konsumentki. ja też staram się pisać zgodnie z prawdą, ze swoim sumieniem.

      Usuń
    2. O Angelika - to to!!!!

      Usuń
    3. Kamila- kluczowe zdanie, ktore mi jakoś umknęło a Ty podkreśliłaś - pisać zgodnie z prawdą. Tylko tyle. Nie chodzi - na boginie - o to zeby "jechać" po każdym otrzymanym produkcie, bo otrzymany gratis. Nie neguje współpracy- neguje pewną postawę związana z podejściem do współpracy - a właściwie jej konsekwencje dla ludzi, którzy kierują się opiniami blogerów chcąc coś tam zakupić i rzecz jasna - dla samych blogerów, którzy sa rzetelni w swoim "fachu":)

      Usuń
    4. Zgadzam się z Angeliką. A powiem Wam szczerze, że u mnie większość produktów, które otrzymuje się sprawdza, a wiecie dlaczego? Dlatego, że przy każdej propozycji zadaje sobie pytanie: czy ten produkt ma u mnie szansę? Jeśli z góry czuję, że nie to po co mi to, kupię sobie lepszy. Testowanie dla samego testowania mnie nie interesuje bo ja dążę do zadowolenia;) A jak z góry wiem, że potem będę musiała napisać łzawy wpis bo produkt się nie sprawdzi to dziękuję. A niestety wiele osób bierze wszystko jak leci byleby spróbować czegoś nowego bo za darmoszkę;) U mnie wiele ułatwia świetna intuicja i dzięki temu rzadko muszę narzekać. Choć zdarzało się np przy niektórych kosmetykach rosyjskich i deo sprayach CD, które były wcześniej mega wychwalane.

      Usuń
    5. Ewelina o to właśnie chodzi! Odpowiedzialność za to co sie robi i świadomość wyboru!

      Usuń
    6. Ewelina tak samo na to patrzę :) bez sensu brać wszystko jak leci, stawiam na to co ma szansę się sprawdzić u mnie :) a o współpracach można by długo gadać :) temat rzeka!

      Usuń
    7. Również staram się wybierać to, co sprosta moim oczekiwaniom, czasami jednak moje oczekiwania są widać zbyt duże. Niemniej uważam, że istotne jest przedstawienie własnego punktu widzenia - nie lubię, gdy ktoś autorytatywnie nazywa coś bublem. Coś mi się nie podoba, ale zapewne znajdą się setki osób, dla których dana rzecz będzie odpowiednia. I szczerze powiem, że takie recenzje bardziej mnie odpychają niż sztuczne zachwyty

      Usuń
  8. O masz rację ja już niejeden raz nacięłam się na pochlebne opinie i wyrzuciłam kasę w błoto. Tez recenzuje produkty które dostaje w ramach współpracy ale skoro mój blog jest tematyczny to tego tematu się trzymam i nie ściemniam że coś jest ok jeśli tak nie jest. A blogosfera no cóż stacza się po równi pochyłej dzięki takim recenzentkom ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez- teraz - gdy poznałam zagadnienie bliżej - jestem ostrożniejsza.

      Usuń
    2. Ja muałam tak z pewnym kremem-żelem do twarzy Cattier, pisałam o nim. Ale byłam wściekła! Wyrzuciłam kasę w błoto. A czytałam tylko dobre opinie...

      Usuń
    3. Z tym też trzeba się liczyć. Coś komuś pasuje, ale Tobie może nie podejść. Podobnie na odwrót - ktoś napisze że bubel, a dla Ciebie hit.

      Usuń
  9. Niestety mam takie same odczucia ...eh co zrobić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie jest pytanie... Raczej nie uda się nikogo powstrzymać, ale mozna promować rzetelność!:)

      Usuń
  10. Jejku ile ja kasy wyrzuciłam w błoto szukając rok temu idealnych produktów do włosów, zachwalanych na wielu bardzo znanych włosowych blogach, które okazały się tandetą. Wtedy nie wiedziałam na jakiej zasadzie to działa. Lubię gdy dziewczyny opisują swoje kosmetyki ale tylko wtedy gdy podają nam rzetelne opinie a nie tylko po to by zwiększyć sprzedaż producentowi:) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Monia. Rzetelność i wszystko gra:). Buziaki

      Usuń
    2. Dużo jest kosmetyków, które wzbudzają skrajne emocje. I w sumie to jest normalne - choćby na przykładzie sesy czy kolagenu. Mi sesa włosy uratowała, Tobie Sisi jest raczej obojętna. Mi kolagen twarz wyprasował i cycochy zrewitalizował :D a Tobie nie leży. Mamy nawet "niepisany układ" z Łucją z Agulkowego Pola - jak jej włosom coś pasuje to moim zazwyczaj nie :DDDD
      I takie różnice i rozbieżności w ocenach rozumiem. Bo kązdy jest inny. Ale wkurza mnie (gdyby było po 22 napisałabym, że mnie wkurwia...) jak ktoś wychwala coś pod niebiosa a ja czytając czuję, że on danego kosmetyku albo nie używał wcale, albo użył dwa razy. Czasami też kosmetyk nawyczyniał u kogoś takie cuda, jakich po prostu z uwagi na swój skład i czas używania zrobić nie mógł.
      Nie lubię kiedy się mnie traktuje jak debila a tak właśnie się czuję jako czytelnik, bo wpiera mi się bzdety i jeszcze oczekuje, że się zachwycę tym bełkotem równie mocno jak sam autor tekstu!

      Usuń
    3. Sory za długość wpisu. Nerwowa jestem.

      Usuń
    4. Nie Monia, nie na Ciebie się wkurzyłam - Ciebie kocham przecież!
      Wkurzyło mnie to, że takie osoby jak Ty mogą się właśnie naciąć przez blogowych naganiaczy. Szukasz inspiracji, pomysłu, pomocy a dostajesz kłamstwa i zwodzenie. To nie fair...

      Usuń
    5. Anula... Normalnie nic dodać nic ująć.

      Usuń
    6. Aha- spoko- kochamy Cię:)

      Usuń
    7. *:
      Przepraszam Cię bardzo, poniosło mnie :D

      Usuń
    8. Pięknie Cię poniosło! Uwielbiam ten rodzaj "poniesienia"!

      Usuń
    9. Uff! Bo już myślałam, że mi się dostało od Anuli:) Ja też Was Kocham:)

      Usuń
  11. Jak chcesz powspółpracować to ja chętnie nawet z Tobą chętnie pokolaboruję ;p hahaha ;D dieta z proszku xD mam w tym pewne doświadczenie xD każda smakuje tak samo wstrętnieeeee :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możemy coś w sumie skręcić:). A co się będziemy ograniczać:)
      He he - ohyda to jest:)))

      Usuń
  12. Zawsze potrafię rozstrzygnąć, czy ktoś naprawdę jest zadowolony z produktu, który otrzymał, czy tylko tak pisze. Co prawda, zdarzyło mi się się kupić jakichś produkt z polecenia np. na blogu, który był zachwalany wszem i wobec i być niezadowoloną. Wynikało to raczej z innego typu skóry, włosów, innych potrzeb.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz już doświadczenie wiec pewnie rozróżniasz to z palcem w nosie, ale osoby spoza blogosfery mają trudniej:)))

      Usuń
  13. Niestety tak się dzieje... Oglądam kilka dziewczyn na YT i niektóre zachwalają wszystko co dostają ze współprac. Ja rozumiem, że fajnie przetestowac coś nowego, bo zawsze można znalezc jakiś hicior. Ale tez nie można ludziom prac mózgów, bo każdy chce szczerej recenzji, a nie pustego wychwalania. A właśnie to jest coraz częsciej spotykane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko o to biega. O szczerość.

      Usuń
  14. Dla niektorych 'za darmo = trzeba pisac dobrze' dobrze ze ja takowa nie jestem :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję za wsparcie. Przyda się :) Ja oczywiście biję Ci brawo i cieszę się, że również o tym wspomniałaś. Niech sobie współpracują ile chcą, ale tylko i wyłącznie gdy będą prawdę pisać. A oczywiste jest, że nie da się ogarnąć wielkiej ilości kosmetyków w kilka tygodni,terminy gonią, a nowe współprace kuszą. Jak za darmo to biorą. Choćby miały swego psa smarować. Ostatnio przeczytałam recenzje olejku do twarzy, w którym parafina była na pierwszym miejscu, że świetnie nawilża i w ogóle jest taki super! Cóż, wróżę nam klęskę za kilka lat. Już dostaję wiadomości, że dziewczyny przestają czytać blogi, bo pełno w nich kłamstwa i fałszu. Tym rzetelnym należy podziękować, że ciągną wszystkich na dno. A co najlepsze to one właśnie mają po tysiąc obserwatorów i ślepo podążające za nimi wielbicielki, które pojęcia nie mają, że kit się im wciska. Liczy się tylko to, że dostaną kolejny komentarz i zaliczą dodatkowe wejścia. Koniec świata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, Ty z tym psem lepiej im nie podpowiadaj, bo to podchodzi pod tortury!

      Usuń
    2. Madzik,Twoje posty dały mi do myślenia. I wielbię odwagę! Wskoczyć w ten temat to trochę tak, jakby rzucić sie na pożarcie, ale chyba trzeba. Trzeba o tym mowić, bo rzeczywiście- niebawem ta zabawa straci sens.

      Usuń
    3. Już taka jestem. Nie owijam w bawełnę i nie noszę maski miłej duszy, pod którą tak naprawdę kryje się fałsz i obłuda. Znasz te "Kochane" i "moje drogie", a w duszy zazdrość i życzenia klęski? Stąd też droga Sisi nie mam tysięcy obserwatorów i grona wielbicielek. Ale wolę być szczera niż udawać kogoś kim nie jestem. A jak wszystkie zaczniemy udawać to za niedługo się spakujemy i cała nasza ciężka praca pójdzie w las. Ja na razie robię swoje i staram się coraz mniej przejmować gwiazdami. Niech sobie będą,kłamstwo ma krótkie nogi i kiedyś wyjdzie na jaw. Albo i ja mu w tym pomogę.

      Usuń
    4. Madzik - mam to samo i kurde - nie umiem kłamać - zazwyczaj walę między oczy i zazwyczaj mam kłopoty:*

      Usuń
  16. no właśnie, ja współprac nie mam, darmo rzadko dostaje... najczęściej od innych blogerek upominki. Sama sie boje że na przykład właśnie do testowania dostane bubla i co w tedy mam napisać?
    Inną sprawą jest że coś co sie u mnie sprawdzi u kogoś może być total bublem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filiżaneczko moja Ty jestes kochany wrażliwiec❤️

      Usuń
  17. dlatego postanowiłam nigdy nie bawić się we współprace. może ewentualnie w recenzje książek, kiedyś tam za sto lat, ale ubrania, a zwłaszcza kosmetyki i jedzenie to w ogóle nie moja bajka. z zasady omijam takie posty, bo nigdy nie wiem czy to rzeczywiście opinia blogera, czy reklama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy tylko po to blogi prowadzą. Zgadzam sie z Toba absolutnie!

      Usuń
  18. haha, to się moja sisi zdenerwowała, no!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Reniu moja, bo tak mnie trafiło jakoś:). Wiesz o co chodzi przecie:)

      Usuń
    2. no ja, czasem tak bywa :) wiem, wiem przecia :D

      Usuń
  19. Pamiętam tą Twoją próbę z dieta proszkową i muszę przyznać, że teraz tyle ile razy bywam w rossmanie, tyle razy spoglądając na te "pudełka smaku" pomyślałam o tym Twoim poście.
    Też myślę, że zdecydowanie należy uważać na to co proponują/reklamują inni blogerzy, bo przede wszystkim to podlizywanie się sponsorom. Tak mi się przynajmniej wydaje, obserwując cały ten kram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podlizywanie sie sponsorom- o pięknie to ujęłaś!

      Usuń
  20. strach przed utratą współpracy robi bydło... tak to jest
    znam kilka blogów, w których KAŻDY opisywany produkt pochodzi z współpracy... i już tam nie zaglądam ;/ bo jak to możliwe, że większość produktów jest wychwalanych? Że czytam, czytam i nigdy na tym blogu nie natrafiam na "bubble"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie tez zawsze to zniesmacza;)

      Usuń
    2. Znam kilka blogerek, które z założenia nie piszą o bublach, bo nie widza potrzeby, bo przecież skoro u nich bubel, to po co ma się ktoś naciąć. Nie biora chyba pod uwagę, że dla kogoś może to być hit. Z resztą jak piszą o hitach u siebie, to dla innych może to być bubel.

      Usuń
  21. no tak, wspolprace to darazliwy temat dla blogerow. Niektorzy dla kosmetyku badz bluzeczki zrobia wszystko. Tylko takie 'zawsze pozytywne' recenzje badz wspolprace z kazda firma bez wzgledu na to czy pasuje do charakterystyki bloga czy nie odstraszaja firmy renomowane. Mam racje?
    Milego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Aż przypominają mi się te przecudowne pianki do włosów Pantene. Dziewczyny dostawały to do testowania i wielkie przeogromny zachwyt. Mega nowość która sprawia że Twoje włosy wyglądają jak 1 000 000 dolców. Jak sie ucieszyłam gdy udało mi się to wygrać na jakimś blogu i ta moja zawiedziona minka gdy okazało się totalnym szajsem i może trafiłam na 2-3 szczere opinie na blogach, choć było ich pewnie z minimum 50 :( aż się smutno robi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na to, to ja nie dałam się akurat nabrać:), ale tylko z uwagi na głębokie doświadczenia życiowe związane z tą marką:)

      Usuń
    2. No ja porządnie zjechałam te "magiczne" pianki na blogu bo to były jakieś jaja, jak niektóre blogerki uznawały to za cud który od razu odmienia ich włosy i sprawia, że są oblane złotem bla bla bla, i tak dalej :D

      Usuń
    3. Też pisałam pozytywną recenzję o tym produkcie choć nie dostałam go od marki Pantene. Uważam, że odzywka ta jest naprawdę fajnym rozwiązaniem, zwłaszcza dla osób, które nie mają czasu. Zaznaczyłam, że szału nie robi, ale jestem za. Widzę, że dochodzi do tego, że strach pisać o czymś co zostało rozdane do testów. W sumie to chyba nawet nie ma sensu, albo lepiej napisać źle, bo się zostnie posądzonym o pisanie bzdur...

      Usuń
    4. Wydaje mi sie, że raczej chodzi o złoty środek:). Jasne, ze mozna doprowadzić do chorej sytuacji, że strach będzie napisać pozytywna recenzje, a przecież nie o to chodzi. Raczej o to, zeby produkt przetestować rzetelnie, a potem opisać. Albo chociaz przetestować :). W przypadku tego pantene... Lektura recenzji w generalnej obfitości doprowadza nas do przekonania, ze oto firma kosmetyczna zesłała na nas cud, a nasze życie sie zmieni już po pierwszym zastosowaniu produktu, który nie jest nawet dobry a wybitny. Aż go chyba dzis po pracy kupie i zobaczymy:)

      Usuń
    5. Pieprzycie - 90% blogerów pisze pozytywne recenzje każdego rzuconego ochłapu, żeby tylko mieć więcej i więcej. Najlepsze są te zachwyty nad tymi chińskimi podróbami z jakiegoś azjatyckiego kramu. W łeb się walnijcie.

      Usuń
    6. O tym właśnie mówimy :) Wystarczy przeczytać tekst :)

      Usuń
    7. Powiem Ci tak Sisi: ja lubię ten produkt za wygodę i dziękuję mu za to, że z łatwością mogłam rozczesać moje ciągle splątane włosy. Ale cudów nie robi. Jest zwykłą odżywką. U mnie zachwyt wywołała aplikacja, bo jest inna i lepsza :)

      Usuń
    8. Hmmm mam tą piankę. Wygrałam, ale gdyby nie to i tak bym kupiła. Ja używałam, że jest naprawdę warta uwagi.

      Usuń
    9. *uważam:P i recenzja będzie u mnie pozytywna, zgodna z odczuciami :P

      Usuń
  23. Wiele hałasu o nic. To tak jakby próbować walczyć z prostytucją. Prostytutki były, są i zawsze będą i to w każdej branży, w blogosferze też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę odpowiedzieć... Ładne ujęcie tematu;)

      Usuń
    2. Dosadne, ale coś w tym jest :)

      Usuń
  24. Jestem u Ciebie pierwszy raz i od razu wpadłam jak śliwka w kompot - a propos w odpowiedzi na pytanie nad obserwatorami - to poproszę kawkę...co ja miałam...acha, acha, już wiem. Nie będę się powtarzać, moje stanowisko znasz...
    Jeszcze jedna kwestia - taki instagram jest niezwykle przydatnym narzędziem do weryfikacji pereł i wieprzy :D od razu widać, kiedy ktoś opisuje serum po kilku dniach ahahaha albo sto kremów na raz...to takie "wiarygodne"
    Ja zwątpiłam kiedy czytam o inteligentnych, wyrozumiałych podkładach...ech..
    Śmieszy mnie też jak dana osoba zachwala i chanela i kobo ..wiesz...nie mam nic przeciwko ani jednej ani drugiej ale noooo chyba jest jednak różnica.. łykają wszystko co leci.. i wszystko jest wyjątkowe i wspaniałe..
    Zdrowy rozsądek i odrobina prawdomówności i szacunku do siebie i czytelników to clue tego wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawki ze wzmocnieniem pijamy w czwartek - moze się przełączysz i tez pare słów napiszesz;)))
      Weryfikacja pereł i wieprzy - bezcenne:). Cieszę sie, że nie jestem odosobniona w swoich opiniach, bo w sieci już takie komentarze sie pojawiły, ze aż majtasy opadają:). Czyli jest moc:)

      Usuń
  25. Ja jakoś nie mam parcia na współpracę i nawet bawi mnie to trochę, że moje koleżanki blogerki dostają zapasy makaronów, konserw lub mąk ;) nie ja i tak mam już pełne szafki wszystkiego ;)

    Choć co prawda darmowy kosmetyk by się przydał, ale nie mam ochoty pisać jaki to on jest cudowny jeśli nie mogę nawet na niego patrzeć, bo jest tak beznadziejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Najlepsze są blogerki, które nie otworą nawet kosmetyku, a recenzje nasmarują, a i pieniądze na allegro dostaną.. :)

    OdpowiedzUsuń