poniedziałek, 27 kwietnia 2015

O tanim seksie i brudkach w duszyczce czyli Szkarłatny płatek i biały na dobry początek tygodnia

Chcecie poznać świat piwnicznej namiętności, pokrętnego morale i lunaparu...? Chcecie poznać świat płatnej miłości, wyrachowania, krwistej zmysłowości i obłudy...? Macie ochotę na spacerek brudnymi uliczkami szemranych dzielnic wiktoriańskiego Londynu? Jeśli tak - zapraszam! Panie i Panowie - Franka i ja przedstawiamy totalną opowieść pana Fabera...
Szkarłatny płatek i biały - sprawa już z lekka przebrzmiała ale nadal przecież genialna. Nietuzinkowa. Dziwna. Ta książka nuży niczym jesienne popołudnie, ciągnie się jak brazylijski serial, a jednocześnie zniewala, fascynuje, porywa. Robi z czytelnikiem wszystko, co tylko zalęgło się wyobraźni jej twórcy... A my podążamy i pogrążamy się coraz bardziej... Z wściekłości chcemy rzucić ją w kąt, znudzeni sięgamy po kolejną kawę, zniesmaczeni zastanawiamy się czy aby nie tracimy czasu na Mount Everest kiczu... i nadal czytamy... Absolutnie doskonała sprawa. Znakomita manipulacja.
Mam pewien kłopot z książkami Fabera. Nie do końca potrafię sprecyzować swój do nich stosunek. Pod skóra przeczytałam raz i miałam mdłości przez tydzień, Szkarłatny płatek... zawładnął moja wyobraźnią - nie było mnie dla świata - wykonując machinalnie swoje obowiązki czyhałam tylko na moment, kiedy będę mogła pogrążyć się w lekturze - nigdy jednak już do tej książki nie wróciłam... widać - tak działa magia...
Treści zwyczajowo nie będę opowiadać, bo to nie blog ściąg dla maturzysty;) Pozwolę sobie jedynie na bardzo ogólny zarys. Szkarłatny płatek... to historia młodej prostytutki. Dziewczyny o dość przeciętnej urodzie, zaawansowanej łuszczycy i niebywałej inteligencji. Historia kobiety, która usiłuje zmienić swoje życie. Historia kobiety zdolniejszej i mądrzejszej od ucztujących na niej mężczyzn..., którą jednak przewrotny los postawił w roli dania...
Czy inteligencja i zdolności to wystarczająca broń w świecie uprzedzeń i społecznych stereotypów?Czy ucieczka z bagna jest możliwa? Czy ślady mułu nie będą ciągnęły się za zbiegiem w nieskończoność? Czy można uciec od swojego życia...?
Książka brudna, i zostawia brudne ślady... Ale brudna w ten cudny sposób, który ściąga naszą wrażliwość i fantazję w stronę mrocznego i nagiego ego. Powieść jest nieco przeładowana naturalizmem, ocieka tanim seksem, plugastwem... taka trochę mięsna - ale polecam gorąco. Krytyka dopatruje się w niej nawiązań do Dickensa... Niewątpliwie coś w tym jest. Klimat czy rozmach...Nawet momentami nadmuchany do granic czytelniczych możliwości. Z drugiej strony -ktoś, gdzieś nazwał ją czytadłem. Bzdet. To nie jest czytadło. To kawał niezłej literatury, chociaż prawdopodobnie nie każdy rozsmakuje się w jej treści. Tak czy owak - sięgnijcie po powieść Fabera i poczytajcie o losach panny Sugar. Franka i ja zachęcamy gorąco - popatrzmy sobie razem na brudki ludzkich duszyczek...

22 komentarze:

  1. niach niach lubię naturalizm, lubię jak coś mnie obrzydza, prowokuje, odstrasza książka dla mnei:D

    OdpowiedzUsuń
  2. zaciekawiłąs mnie dawno nie czytałam fajnej książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo dobra. Warto wieczór poświecić:)

      Usuń
  3. Nawet nie znam autora, ale czasem lubię się ponurzać w naturalizmie i cielesności człowieka. Brudne duszyczki, wiadomo, bardziej interesujące są od tych przykładnych....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mowa:). Zawsze sa bardziej interesujące;). Żywoty świętych to to nie sa;).

      Usuń
  4. jak to się stało, że jeszcze nie przeczytałam tej książki?!

    OdpowiedzUsuń
  5. już mam całą listę spisanych tytułów :D:D pomału, Renia nie nadąża z czytaniem :D:D

    OdpowiedzUsuń
  6. o kurcze kolejna ciekawa książka :D bede miała co w lato czytac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na boginie! Nie bierz jej na lato. To jesienna lektura! Typowo :)

      Usuń
  7. Chyba nie do końca książka w moim stylu, ale chyba po nią sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! Przełam się a nie pożałujesz :)

      Usuń
  8. świetnie opisujesz i zachęcasz, po takiej recenzji chce się chwytać książkę i czytać! aż ręce rwa się do niej! ;) ale myślę, że ta książka wymaga wytrawnego czytelnika i wcale taka "milusia" nie jest ;)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milusia nie jest, ale jest pewna ze Cie porwie:)

      Usuń
  9. WoW, takiej pozycji to się tu chyba nie spodziewałam, aczkolwiek bez wątpienia czuję się zainteresowana i zaintrygowana do tego stopnia, że będę szukać tej książki, aby przekonać się na własnej skórze cóż jest warta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaufaj mi. Jest naprawdę godna zainteresowania.

      Usuń
  10. Muszę poszukać jej w księgarni, myślę że spodobałaby mi się.

    OdpowiedzUsuń