piątek, 13 marca 2015

Pan żeś przesadził panie Taine, czyli Malkontentka nie ma nawet pomysłu na tytuł…


Dziś, z okazji piątku 13- ego Malkontentka przybywa do Was ze Słowem… A Słowo brzmi groźnie: Przesąd odziedziczony jest rodzajem nieświadomego siebie rozumu. Ma on swe racje, lecz nie potrafi ich odnaleźć. Wygłosił je niejaki Hipolit Taine, którego od dziś Malkontentka uważać będzie za kariatydę swojego przekonania o niskiej wartości własnej! Tak! Wszystkiemu winny jest pan Taine, który nierozważnie oskarżył Malkontentkę o bycie nosicielką nieświadomego siebie rozumu! No… panie Taine! Pan niszcząc poczucie siły i pewność siebie Malkontentki, obudziłeś w niej jednocześnie potwora!  I drżyjcie, albowiem taki nieświadomy siebie potwór to dopiero może być groźna bestia! A już zwłaszcza bestia błąkająca się w krainie wyobrażeń, przesądów, nerwic i półsnów…OOOOO!
Czymże jest przesąd kochani? Skarbnica wszechwiedzy naucza, że to nic innego jak fałszywe przekonanie o istnieniu związku przyczynowo-skutkowego między zdarzeniami. Podkreślmy – fałszywe… No bo… ach… ach…, któż w dzisiejszych czasach, dobie rozwoju wszelakiego, śmigających technologii i telefonów z kamerką przyznałby się do wiary w gusła i zabobony… do tego, że nie przechodzi pod „rozkraką”, a pobudka w piątek 13 wywołuje w nim lekkie drżenie w sercu bądź nasuwa cień cienia myśli, że o! kurka wodna dziś piątek 13-ego!? Ano nikt. Nikt światły. Nikt rozumny. Nikt posiadający rozum świadomy (sic!)… Nikt poza Malkontentką. Ona się przyznaje. Z otwartą przyłbicą ucieka na widok baby z wiadrami (i takiej jednej baby z trzeciego, bez wiader wprawdzie, ale też ucieka), nie kładzie torebki na podłodze (skoro zazwyczaj i tak ma portfel niemal pusty, to, co by się działo gdyby tą torebkę jednak kładła – strach się bać!), mimo że jest fanatyczną miłośniczką kotów, woli jednak żeby przedstawiciel umiłowanych mruczków nie przebiegał jej przez drogę (jeśli już musi to przynajmniej niech to będzie z lewa na prawo!) a na widok zakonnicy przezornie krzyżuje palce (niedługo zwyrodnień się przez to nabawi, bo w okolicach zamieszkiwanych przez Malkontentkę siostrzyczki mają swoją bazę i poruszają się po okolicy często i gęsto, pieszo bądź pojazdem – audica - więc palce bolą, a poza tym życie w nieustannej czujności bywa męczące), o strachu przed stłuczeniem lustra nie wspomnę (siedem lat pecha – ale to w sumie tylko połowicznie zła wróżba – daje bowiem gwarancję, że przez te siedem lat jeszcze pożyjemy, a życie to jednak życie… Chociaż podobno nie warto być za życiem za wszelką cenę – ale to za gruby temat na dzisiejszy post). No jednak wiecie – Malkontentka wg np. takiego pana Taine wiedzie egzystencję nieświadomej dżdżownicy (chociaż w filmie Disco - robaczki te dżdżownice miały dość bogate życie duchowe – a już rozrywkowe to że ho ho), nie to co inni oscylujący na wyższym poziomie świadomości, którzy miast uciekać przed kotem wolą go rozjechać autem…
Żarty żartami Kochani, ale jakkolwiek byście się zapierali czy upierali czy co tam macie w zwyczaju czynić - przesądy tkwią w każdym z nas – nawet w tym najbardziej - do obrzydliwości wręcz - racjonalnym. I w tym momencie w jednym punkcie z panem Taine należy się zgodzić – dziedziczymy je! I dobrze! I cudownie, ze dziedziczymy, bo stanowią element baśniowy naszej realnej niekiedy do bólu – egzystencji! To wspaniałe dziedzictwo! I o ile wiara w zabobony, przesądy i czary nie jest zbyt ortodoksyjna – nadaje światu kolorytu, barwy, wdzięku. To nieomal rodzaj sztuki, a sztukę należy odbierać zmysłami, nie zaś rozumem panie Taine… Ale co tam. Pan Taine nie przebywa na tym padole od 120 lat z jakimś okładem… E? Takie gawędzenie nie przynosi czasem pecha? Kochajcie przesądy moi mili i bawcie się nimi – dziś okazja.

Zostawiam Was i czekam na opowieści o przesądach, a tymczasem pędzę asekurować Malkontentkę – chce biedaczka wyjść a pod domem ganiają się dwa koty… 

26 komentarzy:

  1. światła nie jestem, rozumna może nieco bardziej, czy posiadam rozum świadomy tego nie mam bladego, zielonego ani innego kolorowego pojęcia, ale w przesądy wierzę tylko w niektóre. na widok czarnego kota nie uciekam, ale za żadne licho nie przejdę pod drabiną. baby z wiadrami mi nie straszne, ale na widok kominiarza od razu łapie za pierwszy lepszy, nawet obcy guzik, torbę zostawiam na podłodze, bo portfel i tak zawsze piszczy i kwiczy z pustki jaka w nim zieje, a piątków trzynastego sporo już przeżyłam i żaden nie był szczególnie pechowy jak to wszyscy wkoło o nim mawiają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ale to bardzo lubię Twoje komentarze :). Zawsze się uśmiecham, gdy coś napiszesz - masz bardzo korespondujące z moim poczucie humoru :).

      Usuń
    2. bardzo mi miło, że ktoś lubi moje komentarze :D

      Usuń
    3. Z pewnoscią nie jestem jedyna:).

      Usuń
  2. Lubię te twoje wtrącenia w nawiasach :D
    Piątek 13 może jeszcze nie przyprawia mnie o gęsią skórkę, ale torebki na podłodze nie położę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszy mnie każdy Twój komentarz. Co do torebki - też czuje się lepiej gdy wisi na oparciu krzesła;)

      Usuń
  3. chciałam napisać coś sensownego ale czarne koty wymieszały się mi w głowie z drabinami - od trzech dni leżę w łóżku z gorączką i chyba powinnam była tam jeszcze zostać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz szła do lekarza to pamiętaj - omijaj drabiny a w szczególności baby z wiadrami;)
      Zdrowiej raz dwa! Wszystkiego dobrego :)

      Usuń
  4. no cóż, piątek 13-tego nie straszny mi bo urodziłam się w piątek, 13-tego i w dodatku o 13-tej, a jakoś pechowa się nie czuję :D a poza tym słyszałam fajne powiedzonko: "nie jestem przesądna bo to przynosi pecha" :D

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to coś w stylu "A może Bóg upatrzył mnie sobie na ateistę ":) Magdalena, to skoro w piątek 13-go przyszłaś na świat, to na Ciebie nie ma mocnych - jako stara wiedźma Cię zapewniam ;)

      Usuń
  5. Ja nie wierzę w zabobony, więc piątek 13-tego nie ma dla mnie większego znaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie jakos te gusła i czary wciaz i nieustannie uwodzą;)

      Usuń
  6. A ja bardzo lubię wszelakiego typu zabobony, piątki 13-tego, czarne koty i tym podobne. Gdyby nie takie śmieszne przecinki Nasze życie byłoby takie smutne :-) A poważniej rzecz ujmując, nigdy nie przywiązywałam większej wagi do przesądów, z wiekiem chyba jeszcze mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez szczegolnie ortodoksyjnie do nich nie podchodzę. Ale idąc na dywanik do szefa wolę zeby koty mi przez drogę nie przebiegały ;). A tak naprawdę to przeciez urocza zabawa:)

      Usuń
    2. Nic dodać nic ująć :-)

      Usuń
  7. ja tam zawsze przed czrnymi kotami uciekam a ostanio jak jechałam autem i szedł kominiarz to się łapałam za guzik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia - kominiarz jest obowiązkowy! Guzik trzeba złapać - czy sie wierzy, czy nie!:)))))

      Usuń
    2. a ja ostatnio widziałam kominiarza i pierwsza co.....guzik, ale cholerka nieee miałam, kominiarz mnie zauważył że szukam jak wariatka i powiedział :" niech pani nie szuka nie trzeba, sam pani uśmiech szczęście przyniesie".....ja byłam spłakana i czerwona jak burak :D:D

      Usuń
    3. Kurcze, to urocza historia :)

      Usuń
  8. ja ogólnie kiciusie lubię nieważne czy czarne czy sraczkowate czy zielone ;p natomiast na kominiarza widok się guziczkuje;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strzeżonego itd... Ja tez chętniej ulegam tym pozytywnym przesądom ;), ale gdybym spotkała sąsiadkę z trzeciego niosącą wiadra... Oj...

      Usuń
  9. Piątek 13 mimo, że nie wierzę w przesądy zawsze napawa mnie lekkim strachem :D:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś specjalnie przesądna nie jestem, nie wieje na widok czarnego kota, brat takiego ma i nawet go lubię na odległość :p Torebki nie kładę na ziemię, nie dlatego, że przesąd ale jakoś mi się to po prostu nie widzi, później muszę ją wycierać czy prać hehe A piętek 13. jakoś nie zauważam, dopiero inni mi o tym dniu przypominają ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja właśnie piątek 13 traktuję jako szczęśliwy dzień. Zawsze wybieram 13, to moja szczęśliwa liczba. :P Wszystko na opak. :D

    OdpowiedzUsuń