środa, 20 stycznia 2016

Anioł w Casablance, czyli przesyłka z Londynu

W Leluchowie miła czereśnie dziko krwawią
Tam granicy pilnuje całkiem wesoły anioł
W Leluchowie miła zaczyna się koniec świata
Tam anioł traci głowę, z brzozami się brata...


Anioł przybył do Casablanki tego samego śnieżnego wieczoru, którego bezdomny Krzysiek znalazł przy śmietniku butelkę szampana. Tak naprawdę nie był to szampan a znane od kilku dekad wino musujące sawietskoje igristoje, ale bezdomny Krzysiek opowiada na skwerku, że szampan. Francuski. A dar wymowy ma taki, że wszyscy słuchacze niemal czują na językach rozkoszne mrowienie niebiańskiego trunku. 
Zaiste niezwykle wydarzenia miały miejsce tego zimowego wieczoru... Nawet Casablanca pokryta grubą kołdrą śniegu, sprawiała złudne wrażenie zupełnie normalnego miejsca, zasiedlonego zupełnie normalnymi ludźmi. Czary. Mary. Miraż. I właśnie w tej bajkowej scenerii, kompletnie nieświadoma magicznej aury oczekiwania, wlokła się do domu zmęczona Malkntentka. Po drodze, jednym uchem wysłuchała przemowy bezdomnego Krzyska otoczonego gromadą szaleńców, który natchnionym głosem kaznodziei bredził coś o jakimś francuskim szampanie z piwnic Notre Dame. Malkontentka puknęła się w czoło i podjęła znużoną wspinaczkę na poddasze - po drodze przejmując od sąsiada (w siarkowym podkoszulku - przysięgam) niepozorną paczkę. Paczka niedbale rzucona, wylądowała gdzieś na komodzie a Malkontentka popędziła żerować. Dopiero syta przypomniała sobie o przesyłce. 
Teraz patrzcie!

Urocze... I....

Niewiarygodne prawda...
Taa.... Tak podróżują anioły... A właściwie anielice. Widzieliście kiedykolwiek coś tak pięknego? To misterne, zachwycające dzieło sztuki. Malkontentka poważnie się wzruszyła wyjmując anioła z pudełeczka. Nawet jej czarne serduszko zabiło mocniej, pomimo oblepiającej go smoły bezwzględności. Bo ten tu anioł, to anioł szczególny... 
Pamiętacie Julkę, o której pisałam TU? Pewnie, że pamiętacie. Otóż jakiś czas temu Facebook okazał swą ludzką twarz i zadziała się licytacja. Dla Julci. I anioł. Pojawił się anioł. Malkontentka pokochała go od pierwszego wejrzenia i stawiając skromny grosik już czuła, że trafi pod jej strzechę. Nie myliła się. Licytację wygrała, bo ...anioł był jej potrzebny. A anioły też lubią osiedlać się na końcu świata z takimi malkontentkami właśnie. Dla kontrastu się bratają.

Kochani. Nasz wspaniały anioł jest dziełem prawdziwej Artystki - plastyczki, fotografki, stylistki, projektantki. Podobnie jak jego bracia i siostry, wszedł do świata zwykłych śmiertelników w Londynie - bo tam niskie niebo - wiadomo. Niesie ze sobą miłość i piękno. Jeśli chcecie resztę dnia spędzić z nosami przyklejonymi do monitorów, zerknijcie na fb na stronkę "z aniołami żyje się lepiej" https://www.facebook.com/z-aniolami-zyje-sie-lepiej-157046231023593/
A jeśli zapragniecie zakupić swojego anioła wystarczy pogadać tu: agaphcia@wp.pl
Post nie jest sponsorowany. To wyraz absolutnie czystego zachwytu nad pracami "Matki od wesołych aniołów", z którymi żyje się lepiej!

55 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. W rzeczywistości jest piękniejszy!

      Usuń
  2. Podoba mi się ta anielica! ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Cudny. A szczegóły tak dopracowane, ze napatrzeć sie nie można.

      Usuń
    2. Urzekło mnie kilka detali: te rumieńce, włoski i przesłodki tiul. Bardzo zdolna dziewczyna

      Usuń
    3. W rzeczywistości to jest tak dopracowane, ze aż niezwykłe!

      Usuń
  4. Na chrzciny, jako pamiątka, byłby świetny. Ciekawe czy bardzo są drogie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju jest idealna, lekko mroczna, piękność <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Anielica zaiste przecudna, a dar do pisania to masz jak mało kto. Czytam i czuję łezka w oku, a przecież nie mogę tak w południe - tusz się rozmarzę :)Zajrzę na stronę z anielicami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za miłe słowa! Pędź oglądać anioły!

      Usuń
  7. urocza :) bardzo ciekawy blog! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna! Prawdziwy Aniołek :]]

    OdpowiedzUsuń
  9. Malkontentka w pewnym sensie też została aniołem:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Anielica trafiła dokładnie pod właściwy adres, bo Malkontentka czarnego serduszka nie posiada tylko szczere, życzliwe i pomocne. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kochana, Malkontentka to człek straszny...

      Usuń
    2. Oj a co to za niska samoocena? Malkontentka jest kochana i już!!!!

      Usuń
    3. Kochana, Malkontentka to prawie wściekniętych pitbull :)

      Usuń
  11. Anielica najpiękniejsza bo niesie ze sobą nie tylko to co widać gołym okiem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie moja droga- piekna myśl:)

      Usuń
  12. kochana Malkontentko... PRZEPIĘKNY!!! :) Sama w domu mam 6 różnych ... z czego tylko jeden jest mój... :) Wykonany rączkami jednego z dzieci ze Świetlicy dla Niepełnosprawnych. Czuwa nade mną już od parulatek. Oby Twój nad Tobą tak czuwał. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Kasiu, dziękuje! Jak fajnie to ujęłaś. Wierze ze ten anioł tez ma taką moc :))

      Usuń
  13. Jak fantastycznie wygląda! Zapraszam na nowy post i konkurs! melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Prawdziwy Aniołek - śliczny, milusi, z uroczymi loczkami.

    OdpowiedzUsuń
  15. Prawdziwa Anielica, przyciąga wzrok, ogrzewa serducho :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jaki jest piękny! Uwielbiam takie cuda, wszystko jedyne w swoim rodzaju. Idę przyklejać się do monitora!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Przepiękny jest! Prawdziwe dzieło sztuki :) czuć w nim dobrą energię nawet na zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń