czwartek, 2 lipca 2015

O Judaszu przez judasza…. czyli Malkontentka i żywa sztuka

Sobotni wieczór. Zaaferowana Malkontentka wyciągnęła z szafy najlepsze odzienie, pociągnęła rzęsy tuszem, założyła przyciasne szpilki i z lekka kuśtykając rzuciła wyzwanie schodom - stromym niczym Matternhorn. Pokonując kolejne stopnie, z mozołem i wielką koncentracją omijała podejrzane kałuże rozlane na półpiętrach, a na drugim stosunkowo zgrabnie przeskoczyła przez pana pogrążonego w błogim śnie, ulokowanego rozkosznie pod zdychającym filodendronem. Filodendron został wystawiony przez któregoś sąsiadów w, z góry skazanym na niepowodzenie, zamiarze upiększenia klatki schodowej… Albo po prostu ktoś go wywalił... Pod "prawie że" rezydencją czekała na nią „prawie że” limuzyna, czyli mała skoda przyjaciółki w niewielkim jedynie stopniu ową przyjaciółką wypełniona. Starając się nie zakłócić przyjemnego wieczoru kilku panom biesiadującym na ławce, skoda uzupełniona o Malkontentkę spokojnie wyjechała z osiedla…

…tak kochani …niech Was nie zmyli ten łagodny, kołyszący niewinnie wstęp - to tylko tani chwyt mający na celu uśpić Waszą czujność…. Bo.. czwartek nastał! Czwartek z kulturą! Otrzyjcie załzawione oczęta! Na pociechę zdradzę, że jest to ostatni czwartek przed sezonem ogórkowym, który będzie trwał, aż do zakończenia najgorętszej fazy okresu piwnego, czyli do końca sierpnia. Dwa miesiące bez obmierzłych czwartkowych postów! To są prawdziwe wakacje… A i uwertura dzisiejsza do kanikuły będzie krótka i mało kulturalna. Właściwie nie będzie wcale kulturalna. Ale powróćmy do opowieści…

… zostawiłyśmy nasze bohaterki przy wyjeździe z osiedla… popatrzmy zatem, co wydarzyło się dalej… Ustrojone niedzielnie babki podjechały z piskiem opon i warkotem uszkodzonego czegoś pod teatr i z fasonem przedarły się przez tłum potencjału na widzów. Po okazaniu odpowiednich kwitów zajęły słono opłacone miejsca i oddały się rozkoszy bezpośredniego obcowania z kulturą…. Wszystko przez Judasza. Cóż ja wam kochani mogę powiedzieć… Malkontentka koneserem wielkim nie jest, intelektem wybujałym też nie grzeszy ale teatr lubi. Jednak Judasz… zwalił ją z nóg i to w sensie dosłownym. Rozwlekła, nudna fabuła kołysała malkontencką świadomość miarowo do snu i jedynie nagłe i gromkie okrzyki głównego aktora miotającego się w sposób nienaturalny po scenie wyrywały ją gwałtownie z objęć Morfeusza. W zdecydowanie lepszej sytuacji były dwie maleńkie staruszki siedzące w rządku po malkontenckiej lewicy – ot zwyczajnie – wyjęły aparaty słuchowe z uszu i zasnęły snem sprawiedliwego. Pierwszy raz w życiu Malkontentka miała ochotę zbiec w czasie antraktu, ale jako że jest osobą obowiązkową, twardą i niezłomną wysiedziała do końca. Z trudem. Podobnie jak jej zafrasowana przyjaciółka….
Skąd taka klęska przedstawienia? Artyści znani i lubiani, dawali z siebie wszystko, sztuka z jakimś tam chyba pomysłem… ale kurdeee rozwlekłość, totalne zamotanie akcji, kubełkowość opowieści rozkręcającej się na zasadzie baby w babie – wszystko to spowodowało, że nawet przy najlepszych chęciach nie dało się tego oglądać. Wytrzymać było ciężko. Publika została na swoich pozycjach prawdopodobnie wyłącznie z szacunku dla artystów… Nie polecam… Szkoda czasu i kasy. Ale w sumie tak to z Judaszami bywa…

32 komentarze:

  1. Strasznie nie lubię teatru, ale podziwiam Twojej wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Cię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czyli starość ma jednak jakieś swoje plusy- hyc aparat z uszu i w kimę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I do tego wszyscy patrzą na to pobłażliwie:)

      Usuń
  4. hahaha padłam xd Sisi geniuszu słowa i drzemki kulturalnej:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leon- za drzemkę kulturalną złoty medal! Piekne!!!!

      Usuń
  5. Dobrze wiedzieć, oj dobrze ;)
    Ja koniecznie muszę się do teatru wybrać, bo to uwielbiam! Tylko najpierw widzę muszę zrobić wywiad środowiskowy, co warto zobaczyć a co unikać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej - przy tych cenach biletów- warto jednak zrobic rekonesans. Bo kurcze...;)

      Usuń
  6. Czy ja dobrze rozumiem, że zostawiasz nas do sierpnia? A klimat klatki schodowej oddałaś genialnie:) Nieważne, że sztuka była słaba, Twoje impresje genialne, także warto było przysnąć na Judaszu:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie:). Tylko czwartki z kultura będą leżakować az do września:). Dziekuje - mieszkam w barwnej dzielnicy- miedzy domem brata Alberta a Monarem :) wiec klimat jest:D

      Usuń
    2. Ekskluzywna miejscówa, nie ma co! :-D

      Usuń
  7. klatka schodowa -jak i moja!sąsiedzi z parteru dzwi ręcznikami obkładaja gdyż sąsiad to delikwent pijący i gromadzący całą pijącą śmietanke z osiedla-i tak od kilku lat!. Klatke przechodzi sie w masce lub czyms podobnym w innym razie grozi uduszeniem ;)
    Teatr?!Hmmmm chyba czas sie wybrac bo juz nie pamietam jak scena wyglada ;)ale jednak judasza to ja sobie odpuszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha! Mieszkamy w identycznym otoczeniu :))))

      Usuń
  8. W takim razie gratuluję Wam wytrwałości :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Ja tez i staram sie regularnie bywać.

      Usuń
  10. Próbuję sobie przypomnieć kiedy byłam ostatnio w teatrze... I wychodzi na to, że w liceum, czyli... no czyli że dawno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano tak to jest. Zycie gna, czas przelatuje przez palce i ot... Zapomina sie o drobnych przyjemnościach.

      Usuń
  11. Ja chodziłam w podstawówce i gimnazjum, ale nic ciekawego w tym nie widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj teatrowi jeszxze szanse. Czesto tak bywa, ze cos, co nas nudzi w dzieciństwie czy Wczesnej młodości w dorosłym życiu okazuje się całkiem interesujące.

      Usuń
  12. Byłam w zeszłym roku w teatrze, świetnie się bawiłam. Jednak to zupełnie inne doznania niż tv :) Mój mąż oczywiście dzielnie to zniósł, choć łatwo mu nie było, oj nie.... Całą sztukę grały tylko trzy panie, a tematem były... babskie sprawy. Baby, baby, baby :) Na Judasza się nie wybiorę, dzięki za cynk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam przyjaciółkę "od teatru" i "od wyjazdów". Staramy sie bywać w teatrze regularnie. To znakomita rozrywka:) i zdecydowanie dobrze nam robi :)

      Usuń
    2. Fajny patent. Podobne zainteresowania to świetna sprawa!

      Usuń
  13. jejciu Kasia ja uwielbiam Cie czytac!!! Ile synuś ma lat bo moja ma niecały rok i na razie sie boje jej cokolwiek dawac ale przez to jestesmy uwiazani na max 100km od domu:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już dorosły chłop-dziś skończył 5 lat:). A aviomarin daje mu odkąd skonczył 4 ale tylko 1/3 tabletki- wcześniej dostawał łyżkę hydroxyzyny - działało.

      Usuń
  14. Jesteś wytrwała, postawa godna pochwały :-) Znając siebie, również pozostałabym na swoim miejscu do końca sztuki, przeklinając w duchu niemiłosiernie :-) Ja tam będę tęsknić za Twoimi czwartkami, ile ja się dowiedziałam dzięki nim :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak ja dawno nie byłam w teatrze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bardzo rzadko chodzę do teatru, a jeśli już to na komedie:) Powiem szczerze jak zobaczyłam tytuł i zdjęcie pomyślałam, że będzie post o wścipskich sąsiadkach, a tu sztuka przez duże SZ

    OdpowiedzUsuń
  17. Raczej przez małe:). To była komedia! A przynajmniej miała byc...

    OdpowiedzUsuń