środa, 18 listopada 2015

Poradnik małego masochisty czyli o koncentracie żrącym słów kilka

Herbata stygnie zapada mrok 
A pod piórem ciągle nic
Obowiązek obowiązkiem jest
Piosenka musi posiadać tekst
Gdyby, chociaż mucha zjawiła się
Mogłabym ją zabić a później to opisać

W moich słowach słoma czai się
Nie znaczą nic

Jeśli szukasz sensu prawdy w nich
Zawiedziesz się
A może zmienić zasady gry
Chcesz usłyszeć słowa
To sam je sobie wymyśl
(Hey)

Niemoc twórcza mocno mnie dziś osadziła na dupsku, ale - pomimo ogromnej sympatii, jaką darzę panią N - do wymyślania tekstu dzisiejszej opowieści przymuszać nikogo nie będę. Trąciłoby to chyba nawet perwersją, a ja w żadnym calu perwersyjna nie jestem. Tylko prosta i nieskomplikowana. Niczym budowa cepa – chciałoby się zakrzyknąć, ale cep takiego udka nie ma. Więc coś nas tam jednak dzieli. Udko. Bredzę znaczy od świtu.
Moje trzy zwoje intensywnie pracują. Para bucha z nozdrzy… cóż by tu dziś rzucić na białą kartkę papieru… Udko! No właśnie. Udo nawet! Duże, grube i potężne niczym dąb Bartek, do tego obleczone solidną warstwą cellulitu. Tak. To ponętne mięsiwo będzie dziś bohaterem naszej opowieści. 
Posłuchajcie kochani…. Oto bajka. Nie nie bajka. To rzeczywistość. Otóż Malkontentka raz na jakiś czas, gdy przypadkiem niekompletnie ubrana przebiegnie z gracją hipopotama przez korytarz –staramy się unikać takich sytuacji pro publico bono - może ujrzeć swe odbicie w zwierciadle. Taka przebieżka skłania ją zazwyczaj do podjęcia pewnych kroków, mających na celu poprawę sylwetki i innych takich tam... Kolokwialnie rzecz ujmując – gdy Malkontentka wystraszy się swojej osoby w lustrze, wówczas w trybie nagłym przeprowadza chaotyczną akcję walki z cellulitem. Malkontentka ze swej natury jest niesystematyczna, nie chadza na siłownie, żre za trzech i do tego słodko, pije kawę czyli grzeszy notorycznie. Próbowała już różnych smarowideł – bez efektu rzecz jasna. Bo bez zmiany trybu funkcjonowania… eeee szkoda gadać. Ale teraz miało być inaczej… Smarowanie i ruch - taki był plan. 

Na dobry początek zakupiła nasza bohaterka cudowny koncentrat BingoSpa cynamonowo-algowy z L-karnityną za cenę 29,90 zł polskich. Koncentrat zapodany na udo ma szczypać i palić, czyli żreć i roztapiać cellulit. I bajka. Malkontentka myśląc niewiele, uczyniła herbatę i z nasmarowanymi udami plus folia i dres zasiadła przed telewizorem, aby uraczyć swoją artystycznie niewyżytą duszę odpowiednym programem rozrywkowo-egzystencjalno-detektywistyczno-matrymonialno-przyrodniczym Rolnik szuka żony. W czasie, gdy kilku farmerów szukało sobie tych żon, malkontenckie uda miały przechodzić metamorfozę. Siedziała zatem Malkontentka i czekała. Uświadomiona wizażem posiadła już wiedzę, że ma palić, a ona ma się wić. Takie trochę klimaciki sado-macho… A u nic. Zero. Rolnicy już prawie zaręczeni a Malkontentka wciąż bez doznań! Uznawszy, że doznań jednak nie będzie Malkontentka założyła trzy opcje – albo jej wrażliwość jest na poziomie betonowego bloku, albo warstwa tłuszczu jest tak solidna, że tłumi wszelkie doznania, albo kupiła podróbkę – to ostatnie rozsierdziło ją szczególnie. Odgrażając się w myślach handlarzowi pomaszerowała do łazienki, gdzie ściągnęła folię, chwile zastanawiała się czy koncentrat zmyć czy wmasować – wmasowała, wciągnęła dres i wróciła przed telewizor. W tym czasie na ekranie pokazała się pani prowadząca i poinformowała, że co będzie dalej, to się okaże, ale za tydzień. Cóż było robić, Malkontentka oklapła zdegustowana – bo ani cellulit nie zeżarty przez koncentrat, ani rolnik w pełni nie obejrzany a tu czas spać… Chwilkę jeszcze popatrzyła na gadające głowy w programie informacyjnym i już miała rozłączyć się z bazą, gdy nagle i bez ostrzeżenia zaczęło się! Mieszkańcy bloku nie zapomną tego krzyku, który rozdarł nocną ciszę. Małżonek Malkontentki nie zapomni widoku Malkontentki w dziwnych podskokach galopującej do łazienki…. Nie kochani, nie był to nagły atak choroby św. Wita, to tylko koncentrat zadziałał z opóźnieniem ale za to z mocą… no wodospadu. Mycie, polewanie zimną wodą… nic absolutnie, nic nie dawało. Półtorej godziny męki – tyle dostało się udkom… Myślę sobie, że może gdyby częściej…. Tylko, że Malkontentka teraz to się boi…. No, ale jej wybór. Nikt przecież nie mówił, że będzie łatwo. Na nic też tłumaczenia, że przejście z kanapy do toalety, to nie jest ten rodzaj ruchu, który wraz z koncentratem uczyni cud... Moi mili, jeśli lubicie przeżycia z pieprzykiem, jeśli kręci was z zabawa ogniem, jeśli kryjecie w sobie duszę masochisty – za jedyne 29,90 czeka was prawdziwa orgia doznań.

33 komentarze:

  1. ja od Bingo Spa uciekam niczym mysz od kota głodnego. Kiedyś mnie szampon ten od nich podrażnił i do dziś mam ciary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie od nich taki różowy płyn do mycia twarzy tak załatwił!

      Usuń
  2. Opinie o tym czy jestem sadomaso są podzielone :) W tym przypadku jednak sobie odpuszczę, ja tam się zaprzyjaźniłam już z cellu i to byłoby już morderstwo z premedytacją, kto wie czy by nie powrócił z zaświatów z jakąś zemstą.
    A co Twoich przeżyć, może spróbuj mniej i na krócej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaa to inna sprawa :)
      Co zamierzasz z nim zrobić?

      Usuń
  3. mnie marka podpadła pewną pamiętną reklamą... wcześniej nigdy mnie nie kusiły produkty wcześniej wspomnianej firmy. Jakoś nie po drodze z ich produktami.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Uśmiałam się! :D Nienawidzę tego paląco-mrożącego (?) efektu ubocznego kosmetyków, o nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chłodzący fajny latem, rozgrzewający zimą:)

      Usuń
    2. Mnie brak determinacji :)

      Usuń
    3. Ja też nienawidzę tych efektów, wcale mi nie jest fajnie mrozić się latem albo piec zimą, nie widzę w tym przyjemności :) Uwielbiam określenie "gadające głowy" :)

      Usuń
  5. Ojej :D ja to nie lubię produktów, które fundują jakieś termiczne doznania ;) a jeśli już, to wolę w drugą stronę - te chłodzące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tu było wyjątkowo paskudne doznanie;)

      Usuń
  6. ha ha :D mała masochistka :D ale mi poprawiłaś humor opisem :*
    Nie miałam tego cuda z Bingo Spa ale kiedyś byłam na jakimś cudo zabiegu u kosmetyczki, który dostałam w prezencie od przyjaciółki i Pani kosmetyczka dała mi mini produkt do użycia na uda w domu, aby przedłużyć działanie zabiegu. W 3 minuty po nałożeniu moje uda zapłonęły :D:D darłam się na cały dom i z zawrotną prędkością wskoczyłam pod prysznic, szorując nogi :D mój M turlał się ze śmiechu, a rozstępy jak były tak są dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! To wlasnie podobnie u mnue wyglądało!

      Usuń
  7. No moja droga... Malkontentka dała czadu! ;-) Pozdrawiam obie trzy.:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedne uda, biedna kobieta... ile to się trzeba nacierpieć aby pozbyć sie drobnego grzeszku ;(

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam tą piosenkę ! Jest taka oryginalna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z bingo uwielbiam ich sole do kąpieli, tak fajne odprężają ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahahaha a już myślałam, ze jednak nic się takiego nie zadzieje a tu proszę :D Przerabiałam to samo z kremem od Farmony, jakbym tyłek w ogień włożyła. Boli i człowiek cierpi, ale przynajmniej czuje że coś się dzieje to znaczy że chyba działa. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. nie mogę używać takich diabelskich specjałów, ze względu na delikatniutkie żyłki:P

    OdpowiedzUsuń
  13. hahahahahhaaaaa :)
    to ja już wolę zostać przy bardziej "staroświeckich" orgiach :DDD

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja chyba jestem masochostką bo lubię jak mi tak tyłek płonie po tych antycellulitowych cudach.

    OdpowiedzUsuń
  15. To było smutnie i śmiesznie jednocześnie! Teraz wiem, co dać w prezencie, jeżeli będę zmuszona iść na urodziny osoby, która mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  16. Korci mnie żeby sobie to cudo kupić, ale też się boję ...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja lubiłam swego czasu Bingo Spa, teraz polecam tylko ich maski do włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ha ha ha ale się uśmiałam! :D
    Orgia za 29zł no nie.... :D:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie wykończyłam ich żel do hig. int. Nadał się do mycia nóg.... Nie lubię tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ty dajże już spokój tym udom Kobieto! :-D Ja tam się z moimi baleronami już pogodziłam, nie no jasne, nie powiem żebym nie przeklinała ich od czasu do czasu stojąc przed lustrem, ale szkoda życia na te udręki :-D

    OdpowiedzUsuń