poniedziałek, 11 lipca 2016

Miłość zobowiązuje.

Pies powinien miec więcej praw niż człowiek, jest bowiem jednostką zdecydowanie szlachetniejszą. (J.Chmielewska).

Viz. 
Od dwóch dni Jej towarzyszę. 
Asystuję w tajemniczym procesie odchodzenia. Spełniam niewyszczekane pragnienia, masuję zmęczone łapy, całuję cudny pysk mojej starej przyjaciółki. Porozumiewamy się wzrokiem i sekretną mową telepatii międzygatunkowej. Uśmiecham się. 
Kłamię. Obiecuję, że wszystko będzie dobrze. 
Gówno. 
Nic nie będzie. Nowotwór wrócił. Silniejszy. Podniósł się, jak feniks z popiołów. Tylko w bajkach dobro zwycięża. W prawdziwym życiu jest zasraniutko. Walka zakończona. Są jeszcze małe tabletki. Na czarną godzinę. Żeby nie bolało. Bo boleć nie może.
Tulę.
Za drzwiami sypialni odklejam z twarzy uśmiech.
Płaczę.
W poduszkę.
I teraz.   
...
Zmagamy się dalej. Razem.
Błagam o cud.
Boimy się. 
Obie.

41 komentarzy:

  1. Tak mi przykro. Najważniejsze, ze w takiej chwili ma taka rodzinę i przyjaciół jak wy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzinę... Dzięki Karolina. Ładne słowa.

      Usuń
  2. Biedactwo :( Przesyłam buzi w nosek. Bardzo kocham wszystkie psy, one w przeciwieństwie do ludzi kochają bezgranicznie. Trzymaj się! Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh.. wiem co przeżywasz . Powiem Ci, że udało mi się wrócić do domu kiedy nasza poprzednia beaglica była już na skraju sił - na szczęście traf chciał, że moja mama miała wtedy zebranie - bo nie da się ukryć, że mimo wszystko kochała Oyę najmocniej - robiła to samo co Ty i nie umiała powiedzieć dość, a pies już naprawdę cierpiał. Trzeba przyznać, że Oya nawet po śmierci wyglądała przepięknie - jak laleczka ... Tylko niestety laleczki choć śliczne martwe są i nie merdają ogonem ZAWSZE kiedy poświęci się im odrobinę czasu. Psy żyją zdecydowanie ZA KRÓTKO!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pat dzięki za dzisiejszą rozmowę.

      Usuń
  4. oj, bardzo mi przykro :( miałam psa, kochałam go bardzo, chorował, zdechł, już nie chce psa, za bardzo boli ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję przeżyć...dobrze,że nie jest sam, lecz z kochającą osobą , którą jesteś Ty .

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana Sisi. Wiem co przeżywasz... i wiem jakie to trudne. Serce się kraje... Jestem z Tobą i Viz całą sobą. Mi mojego Dyzia do dziś brakuje. ;-(

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeny... Przykro mi to słyszeć... Nie poddawaj się i dawaj siłę psiakowi, jaką on dawał tobie przez ten cały czas! Wsparcie bliskich jest bardzo ważne w takich momentach, nawet jeśli ktoś by mi zarzucił "to tylko pies"... ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Płaczemy razem z Wami.
    Wycałuj czule od nas *:

    OdpowiedzUsuń
  9. trzymacie się!!
    całusy dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  10. ojej, jak mi szkoda tego psiaka...

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj Kochana tak mi przykro :(

    OdpowiedzUsuń
  12. zgadzam się z cytatem . Przykro mi bardzo :( jestem z tobą duchem :*
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  13. BOże drogi :( jakże mi przykro...zrozumieć Cię może najlepiej ten kto ma psa-ja nigdy nie miałam,ale miałam inne zwierzęta które kochałam strasznie i przezywałam podobnie jak po kilku latach odchodziły....rok temu przeżywałam to samo,tuliłam umierające zwierzątko i byłam z nim do samego końca :(

    OdpowiedzUsuń
  14. miałam podobną sytuację, trzy lata temu,
    Pilot, moj psiak nagle schudł, mocno, zaczął sikać, w przedpokoju, nawet jak był szczenięciem nie uronił kropli, więc od razu pod pachę i do weta.
    diagnoza-cukrzyca.
    walczyliśmy o niego, badania, insulina, uczyłam sie, jak robic zastrzyki, płakałam przy tym, on nawet nie pisnął a musiało boleć.
    po pół roku przegraliśmy, za niski cukier, hipoglikemia ... i koniec.
    miał osiem lat i był całkiem młodym i przystojnym osobnikiem.
    i wiesz, czasem właściciel bardziej cierpi.
    ja cczułam sie winna, przekarmiłam go?
    tak, że rozumiem i współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bardzo podobne przeżycia. Wiesz co czuje:(

      Usuń
  15. :(
    Znam to, trudno żegnać przyjaciela.
    Jeszcze trudniej żegnać się każdego dnia po kawałku, czekać... na nieuniknione.
    Nie ma takich słów, które wyartykułują dławienie w gardle, opiszą ogrom smutku i czerń dookoła.
    Kasiu mimo wszystko Viz nie jest sama w tej drodze, ma przyjaciółkę, wierną kompankę, towarzyszkę podróży, na pewno mniej się dzięki temu boi, a psy są mądre, nieraz się o tym przekonałam w życiu.
    Przesyłam dużo siły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Anetka. Tak pięknie to opisałaś. Tak wlasnie sie czuje.

      Usuń
  16. Wiem co czujesz, też przez to przeszłam kilka lat temu. Współczuję i Tobie i pieskowi :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie miałam pieska, ale wiem jak moja przyjaciółka przeszła stratę czworonoga kilka tygodni temu. Czytając Ciebie przypominają mi się dokładnie jej słowa. Jakby to ona je pisała. Jesteście cudnymi przyjaciółmi tych zwierzątek. Życzę cudu. Trzymam kciuki. I wirtualnie przytulam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi niedawno odszedł mój szczurzy przyjaciel i płakałam jak bóbr. Zwierzaki zdecydowanie są z nami za krótko. Rysowałam tą smutną psinkę, przykro mi, domyślam się co przeżywacie obie...

    OdpowiedzUsuń
  19. to bardzo smutne... my byliśmy przy naszym psie jak odchodził... aż w końcu trzeba go było jednak przytulić i pozwolić usnąć bo się męczył bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  20. Wzruszający post, jesteśmy z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mi wet powiedział żebym nie płakała to on to czuje... wiem.... byłam w takiej samej sytuacji gdzie niemożliwe powstrzymać łzy.
    Tule i całuję.

    OdpowiedzUsuń
  22. dobrze że możesz Jej towarzyszyć..

    OdpowiedzUsuń
  23. <3 :( Tu zawsze braknie słów...

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak mi przykro...ważne że przynajmniej ktoś przy niej jest

    OdpowiedzUsuń
  25. To straszna choroba również jeśli chodzi o zwierzęta :( One też czują, ze jest coś nie tak i na swój sposób wiedzą i przeżywają...

    OdpowiedzUsuń
  26. Przykro mi. Dobrze, że jesteś przy niej.

    OdpowiedzUsuń