piątek, 18 marca 2016

Blogowa nagonka czyli idziemy na kamieniowanie

Dzień dobry kocham cię, dziś posmarowałem tobą chleb… zaśpiewało radio umocowane w pobliżu malkontenckiego ucha… Malkontentka wzdrygnęła się nerwowo. W dobie psychopatycznych morderców-rzeźników i pseudo-filozofów kanibali wyłażących z zacisznych świątyń wytchnienia, tekst wydał jej się wyjątkowo niesmaczny. Świat ostatnio mocno się spaskudził. A może to tylko subiektywne odczucie Malkontentki? 
...
Zobaczyłam onegdaj nagonkę, a może nawet przymiarkę do kamieniowania. Oj, groźnym miejscem jest Babilon. Daje i odbiera. Tworzy skomplikowane struktury, lepi koterie, rodzi liderów, otacza ich wiernymi kręgami wyznawców. Zobaczyłam i po ludzku się przestraszyłam. Nie zamierzam występować w roli sumienia blogosfery. Jestem po prostu sporo starsza od większości blogerek. To zmienia perspektywę… dlatego pozwoliłam sobie poobserwować i przestrzec.
Dokładnie rok temu, przy okazji zupełnie innej egzekucji i ja okazyjnie zarobiłam kamieniem w łeb… Potem wprawdzie ucałowano mnie w bolące miejsce i kojono okładami przeprosin, tłumacząc że to pomyłka, że niechcący… ale zwątpiłam - zwątpiłam w człowieka, zwątpiłam w sens pomocy, którą starałam się nieść potrzebującym. Coś się zmieniło. Na zawsze. Od tej pory, gdy sięgam do kieszeni, blizna na głowie zaczyna palić. 
Nie ta historia jest istotna. 
Istotne są zasady. Jak w starym kodeksie – jeden na jednego. Tylko i wyłącznie. Są sprawy, zdarzenia, przeżycia, wymagające bezwzględnego wyjaśnienia, rozwiązania, niekiedy przeproszenia. Ale niechaj czyni się to w wąskim kręgu zainteresowanych osób – i mam tu na myśli nie tych, którzy są zainteresowani awanturą samą w sobie, a tych, których rzecz bezpośrednio dotyczy. Powiadam Wam, nie dołączajcie się do nagonek, bo jeśli pędzi rozkrzyczany tłum, ścigany nie ma żadnych szans. I przegra – zarówno ten, który rzeczywiście jest winny, jak i ten, którego oskarżono bezpodstawnie, czy ten, który zbłądził. Tłum nie przebacza, tłum nie ma refleksji, tłum nie słucha wyjaśnień. Tłum uwodzi uczestników możliwościami. Podnieca się krzykiem lidera i miażdży wszystko na swojej drodze… Nie dołączajcie się. 

Znacie Żywot Briana?

MANDY: … Chodźmy popatrzeć na kamienowanie
BRIAN: Kamienowanie mamy codziennie...
MANDY: Szybciej Brian’ie, bo go ukamienują zanim przyjdziemy.
HARRY: Może kamień proszę pana?
MANDY: Po co? Wszędzie leży ich pełno!
HARRY: Ale nie takich! Proszę spojrzeć pomacać! Najwyższa jakość.
MANDY: Proszę 2 ostre i jeden duży płaski.
HARRY: Miłej zabawy:)

Chyba wystarczy...

47 komentarzy:

  1. Tłum nigdy nie patrzy na swoje wady. Dziś trzeba być twardym. Albo udawać, że się takim jest. Żeby przestali gryźć.

    Miłego dnia Malkontentko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłum to cos, co mnie przeraża...
      Wzajemnie:)))

      Usuń
  2. Ja chyba nie jestem w temacie z tymi aferami, nie wiem o co poszło ani teraz ani rok temu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok temu zmarła moja przyjaciółka i stało się wiele zła za sprawa niezrównoważonej starszej osoby.
      A teraz, jako obserwator nieprzyjemnej sytuacji, czyje sie w obowiązku zainterweniować.

      Usuń
  3. Nie znam sprawy ale mechanizm obłudy, złości i ogólnej niechęci jest mi znany i bardzo nielubiany.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sisi, dajesz się wmanewrować, bo chyba jesteś rzeczywiście za dobra, nie broń osoby, która na to nie zasługuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A takie komentarze to zawsze od Anonima... Przykre. Trzeba mieć trochę moralnej odwagi do prezentowania swoich poglądów.

      Usuń
  5. Nienawidzę takich rzeczy, trzymam się z daleka. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam sytuacji ale szczerze współczuję... ludzie bywają okrutni - szczególnie gdy ktoś jest za dobry... dużo wspaniałości, Malkontentko! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. To bardzo przykra prawda, niestety taki tłum zawsze się uzbiera :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ... Kto nie z nami, ten przeciw nam...

      Usuń
  8. oj cena blogowania, ale te kamienie bola, oj bola....
    Milego weekendu kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też się często zastanawiałam nad tym jak, niektóre osoby uprzykrzają komuś blogowanie poprzez swoje komentarze. Nie jedna blogerka musiała przez, to zmienić adres bloga jak i nick. Stworzyć wszystko na nowo.

    Przecież jak się komuś coś nie podoba niech nie patrzy. Oczywiście swoje zdanie można wyrazić zawsze ale z kulturą i taktem :).

    Cytat przerażający ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje sie pod każdym słowem :*

      Usuń
  10. ciężki temat... najgorsze chyba jest to że taki tłum zawsze się znajdzie i rani drugiego

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem o jaką sytuację chodzi, gdzieś tam coś mi mignęło na fb. Nie zamierzam stawać po stronie żadnej z dziewczyn i bronić żadnej z nich, bo to nie moja broszka. Ale nie podoba mi się bardzo takie wywlekanie brudów - takie sprawy powinny być załatwiane jakoś tak... bardziej prywatnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to mi właśnie chodziło. Prywatnie. Dobre słowo.

      Usuń
    2. Tworzenie kontrnagonki byłoby troche jakby ...identyczne;)

      Usuń
  12. Staram się omijać wszelkie takie paskudztwa...

    A myślałam że tylko ja się wzdrygam na tą piosenkę..
    i jeszcze na tą: 'nowe życie na śniadanie'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, mam to samo z tym nowym życiem:)

      Usuń
  13. Oj, niestety chyba wiem o co chodzi i też mi się nie podoba to wywlekanie i udowadnianie "co kto komu i kiedy" powiedział/napisał... Niby dorosłe osoby, a historia jak z podstawówki... Ja się trzymam z daleka i jestem jak Szwajcaria - nie stoję po żadnej stronie, w ogóle to jest niepotrzebnie komentowane... Lepiej sobie wyjaśniać takie sprawy bez publiczności i kamieni, jak to zgrabnie ujęłaś.
    PS. Ja tą piosenkę lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi generalnie o nagonkę samą w sobie... Boję się takich wydarzeń.

      Usuń
    2. Ale nagonki by właśnie nie było, jeśli ludzie wyjaśnialiby sobie takie sprawy między sobą, bez wciągania kolejnych osób...

      Usuń
    3. Gdyby ludzie chcieli wyjaśnić tą sprawę. A po co próbować jak jeszcze nie daj Bóg mogłaby się wyjaśnić a autorka nie to miała na myśli. Miała być pretekst do nagonki i o to chodziło. Nie o urażony honor.

      Usuń
    4. To co napisałam tyczy się obu stron...

      Usuń
  14. Ja staram się z tłumem nie mieszać, ale w dzisiejszych czasach jest to na tyle trudne, że czasem wręcz niemożliwe :D Często bywam Szwajcarią, ale... no każdy ma jakieś grzeszki i chwile zwątpienia :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiem o kogo chodzi i bardzo nie lubię, kiedy ktoś, kto robi paskudne rzeczy udaje ofiarę. Wszystko okej, sprawa rzeczywiście powinna być wyjaśniona między dwiema osobami i nie wywlekana na światło dzienne... Ale po co ta obłuda... Ja wiem - znam i lubisz osobę, która była "pokrzywdzona". Ja obserwuję ją od długiego czasu z boku i to mi wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Ty, Ty jesteś kochana :) O tej osobie, która sieje zamęt mówię.

      Usuń
    2. A ja juz rachunek sumienia zaczęłam robić.

      Usuń
    3. Przeraża mnie zjawisko nagonki. Tym bardziej, ze w dzisiejszych czasach moze sie paskudnie skończyć- i dla gonionego, i dla ścigających. Jestem idealistka chyba. Chciałabym zeby cała historia skończyła się duża buźką i podaniem rąk. Każda taka historia.

      Usuń
    4. Ech Sisi, tak się chyba nie da :(

      Usuń
  16. o mamo... jest taki cytat , który ciśnie mi się na usta - " ludzie Cię kochają się zmieniają" eh..

    OdpowiedzUsuń