poniedziałek, 13 czerwca 2016

Misja - Malkontentka na krańcach świata

... czyli jak spędzać żywot w delegacjach i nie trafić do wariatkowa...
Plecak drzemie nieprzyzwoicie upchany przydasiami. Worek doładowany do granic zdrowego rozsądku usiłuje wymiotnąć zielonymi portkami. Laptop dyszy w drzwiach,a Malkontentka przebiera kończynami w blokach startowych. Sezon wygnańców został szumnie otwarty. Wrogowie systemu, niewolnicy pracodawców, zboki i odrzuty społeczne startują w niekończące się karne wyjazdy. Malkontentka w czołówce peletonu wyklętych wyrusza świtem w świat. Na sporym wkurwie. Oczekujcie mięsnych relacji.

19 komentarzy:

  1. Zastanawiałam się właśnie gdzie jesteś :) Tęskno za Tobą...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech! Może nie będzie aż tak źle?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że szybko wrócisz :* no i czekam na relacje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oby ten wyjzd przyjemnie cię "rozczarował"

    OdpowiedzUsuń
  5. łe byś lepiej jakiś meeting zorganizowała dla swych fanek a nie wyjeżdżała ciągle w te i we wte:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozdrów zielone portki i nie daj się!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też na wyjeździe pracowym, ale na własne życzenie 😊 Mam nadzieję ze chociaż miejsca pobytu troszkę zrekompensują Ci niechciane wyjazdy 😗

    OdpowiedzUsuń
  8. No i się dzieje... Nie daj się im! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny tekst o humorystycznym zabarwieniu. Czekam więc na te relacje. :) Dodaję również do obserwowanych skuszona tą kawką. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasiu, to Ty jak gwiazda, rozpoczynasz swoje wakacyjne tournee! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A może jednak będzie fajnie i zamiast "mięsnych" relacji może będą same "motylkowe" hihi ;).

    OdpowiedzUsuń