poniedziałek, 23 stycznia 2017

Gniot doskonały

Jestem odmieńcem. Ewentualnie świat zbudowany jest z odmieńców a ja jestem normalna. Ewentualnie mam wysublimowany gust. Ewentualnie powinnam się zamknąć.
Te i inne refleksje spłynęły na moja dusze udręczona po przeczytaniu książki Ugly Love autorstwa niejakiej Colleen Hoover. Jest to druga pozycja spłodzona przez tę jejmość, która wpadła w moje ręce i zdecydowanie ostatnia. Na rany zwierza... naczytałam się o tym dziele takich peanów, że gatki opadają (i poniekąd, jak się później okaże, słusznie) - a że to genialna, a że poruszająca, a że dreszcze wywołuje i niebo na łeb zwala. No to rzuciłam się na Ugly Love, jak szczerbaty na suchary, przebierając odnóżami w oczekiwaniu wyrafinowanej uczty duchowo-zmysłowej. Jednak lektura raz dwa strąciła mnie z obłoczków. Matko. To jest harlekin i to z tych ultrakiepskich. Żeby nieco przybliżyć temat, to tak pokrótce... 
W powieści występuje niezwykłej urody panna, która pod drzwiami mieszkania znajduje opitego na biedronkę gościa płci drugiej. Rzecz dość zwyczajna, na Casablance nawet codzienna, zatem wielkich emocji nie budzi, tyle że ów powieściowy osobnik po zmyciu rzygowin i docuceniu okazuje się być kipiącym wulkanem męskości - rzecz jasna również niezwykłej urody. Adonis, normalnie Adonis i jakby komuś było mało - bóg seksu i pilot w jednym. A żeby obraz mrocznego przystojniaka był kompletny i doskonały - facet ukrywa jakąś straszliwą tajemnice, która spycha naszych bohaterów na dno rozpaczy - oczywiście tylko w przerwach uprawianej gorączkowo miłości fizycznej, która zajmuje ok 87% druku. No i tak sobie czytamy od bzykanka do bzykanka, w międzyczasie poznając strzępki sekretu Adonisa (opisywane w jakiejś cudacznej megainfantylnej formie - wierszowanej, czy jakoś tak...) Dzieje się generalnie WIELKIE NIC. Pewną pociechą może być jedynie radosny fakt, że problemy emocjonalne i kryzys psychiczny głównego bohatera trawiący jego flaki od lat, udaje się zażegnać w dwudziestu wersach na przedostatniej stronicy powieści. Uff... głębia kochani. Książka głupia aż przykro. Dojechałam do końca na autopilocie i dwóch browarach. Szkoda drzew, które musiały zginąć aby ta miernota została wyprodukowana. Powiastka odpowiednia dla gimbazy. Ale i tu bym polemizowała. Absolutnie nie polecam. Chyba że macie akurat fazę i potrzebę gwałtownego odmóżdżenia. 
Z poważaniem. Ciotka Negacja Malkontentka.

17 komentarzy:

  1. Tej książki nie miałam w swoich łapkach i mieć raczej nie będę :P Mnie z kolei zawiodła osławiona "Dziewczyna z pociągu" - nuda, nuda, nuda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uff, myślałam, że jestem sama! ponad dwa tygodnie męczyłam się czytając te wypociny...

      Usuń
    2. A na mnie zrobiła wielkie wrazenie :)

      Usuń
  2. Już po Twoim opisie wnoszę, że to gniot. Nie sięgnę... no chyba, że będę miała ochotę podjarać się czytaniem o bzykaniu :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja omijam takie pozycję. Czytam literaturę faktu od zawsze na zawsze :) Małe ustępstwa, dla rozlużnienia przewiduje, ale nie to :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja Cię cioteczko kocham i uwielbiam:)
    Dobrze, że chociaż browary się sprawdziły hihi:*

    OdpowiedzUsuń
  5. ja ją wypożyczyłam, ale po kilkunastu stronach powiedziałam Nie :D Ale za to "Hopeless" tej autorki, przeczytałam do końca i mówię Tak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff... czyli nie oszalałam doszczętnie:)

      Usuń
  6. Oj to ja na nią nawet nie spojrzę, wolę inne odmóżdżacze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam jak na fali popularności "50 twarzy" postanowiłam i ja po nią sięgnąć... I rzeczywiście już pierwsza strona mnie zszokowała - autorka nie umiała napisać ani jednego zdania złożonego. Uznałam powieść za zbyt gorszącą moje iq i się poddałam :P

    OdpowiedzUsuń
  8. to to porno takie... buk zexu z problemem alkoholowym... ahhhh

    OdpowiedzUsuń
  9. ja czytałam kilka książek tej pani i wrażenia mam podobne jak po słynnej bogini macicy;p

    OdpowiedzUsuń
  10. hahaha, a się swojego czasu zaczytywałam w harlequinach :) Na studiach kupowałam dwie lub trzy sztuki na podróż do domu w przejściu podziemnym na dworcu w Krakowie, a po powrocie do domu bez wyrzutów sumienia wyrzucałam je do kosza :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kasiu ja Ci napiszę jedno: KOCHAM TWOJE RECENZJE :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dobrze, że ja już wyrosłam z gimbazjalnego wieku (chociaż i wtedy takich książek nie czytałam xD) :D Z dwojga złego od takiego Harleqina wolę już Zmierzch xD

    OdpowiedzUsuń