Dziś krótko i na temat… Na
żaden w sumie temat…
Zauważam coraz dosadniej – z każdym upływającym
rokiem jakby wyraźniej - że nasze człowiecze życie oscyluje, w zasadniczej przestrzeni czasowej, między słowem a jego
brakiem. Prawdą też jest – ale chyba nie truizmem, że chociaż słowa zmieniają światy i ludzi, to jednak właśnie milczenie daje najwięcej do
mówienia… Niegłupie, co? To ostatnie to pan Rolland nie ja, niestety; (.
W związku z powyższym dzisiaj
kochani nie będzie klasycznego posta - zamierzam bowiem milcząc poczytać Wasze
blogi, aby przekuć wrażenia w opowieść o tym, co najbardziej mnie w Waszych
słowach zaciekawiło czy zainspirowało.
A jako że błogosławiony ten, co
nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa, póki jeszcze umysł
mam czysty a słowa nie wylane – rozpoczynam akcję – MILCZ KONSTRUKTYWNIE i
pędzę oblukać blogosferę;) (miast niszczyć ten
dziennik oczywiście;)) a o tym, co z tego się wykluło – napiszę niebawem –
obficie – więc drżyjcie narody – oto nadciągam J
PS. A może chcecie mi
zarekomendować jakieś konkretne blogi/posty?