Dziś moi Mili jest czwartek. Przez te świąteczne fiki – miki z wolnym
poniedziałkiem - lanym - wciąż mam niepokojące wrażenie, że jest środa, ale – na szczęście
- mylne to wrażenie:). A skoro czwartek to – niestety, niestety - poranek
kulturalny i nie ma zmiłuj!
Chciałam, żeby dziś było oryginalnie i z polotem, ostro i z zaskoczenia. Ciekawie i w ogóle obłędnie miało być! Ale nie będzie! Będzie jak zwykle. A
dlaczego? Ano dlatego, że szukając pomysłu do dzisiejszej pogawędki, wertowałam
dość bezrozumnie internet i nagle niczym feniks z popiołu – to niby adekwatne –
z mego mózgu wyskoczyła myśl zaczepna i mile drażniąca – poezja uliczna! I już
już miałam Was zaskoczyć! Już byłam w ogródku, już witałam się z gąską, już
całe moje rozbuchane pod dęciem genialnego pomysłu ego krzyczało EUREKA, …gdy… ujrzałam
pierwsze zdanie, które wpadło mi w oko, po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła "poezja
uliczna"… Otóż przeczytałam ni mniej ni więcej (wrażliwi zamykają oczy na pół
wersu) Poezja
uliczna job twoju mać, kolejne były jeszcze barwniejsze. No. I mi opadło. Wszystko. Być może pod tym
kontrowersyjnym tytułem kryje się diablo wartościowy w treści artykuł albo zbiór
arcydzieł rzeczonego nurtu poezji. Tyle, że mnie odechciało się sprawdzać, bo …jakoś
chyba nie jobu.
Ładnie nam te czwartki z kulturą póki co wychodzą…
Ładnie nam te czwartki z kulturą póki co wychodzą…
Tak czy owak wena mi zwiała, ale żeby chociaż troszku było – no ocierało
się o temat… to zostawię Was z taką perełka… Perełkę stworzył Julian Tuwim i –
nie, nie objawienie czyli Lokomotywa – tylko Kartka z dziejów ludzkości. Poczytajcie,
uśmiechnijcie się, a może zapłaczcie… co kto woli...
Spotkali się w święto o piątej
przed kinem
Miejscowa idiotka z tutejszym
kretynem.
Tutejsza idiotko - rzekł kretyn
miejscowy -
Czy pragniesz pójść ze mną na
film przebojowy?
Miejscowa kretynka odrzekła: - Z
ochotą,
Albowiem cię kocham, tutejszy
idioto.
Więc kretyn miejscowy uśmiechnął
się słodko
I poszedł do kina z tutejszą
idiotką.
Na miłym macaniu spłynęła
godzinka
I była szczęśliwa miejscowa
kretynka.
Aż wreszcie szepnęła: - Kretynie
tutejszy!
Ten film, mam wrażenie, jest
coraz nudniejszy.
Więc poszli na sznycel, na
melbę, na winko,
Miejscowy idiota z tutejszą
kretynką.
Następnie się zwarli w uścisku
zmysłowym
Tutejsza idiotka z kretynem
miejscowym.
W ten sposób dorobią się córki
lub syna:
Idioty, idiotki, kretynki,
kretyna,
By znowu się mogli spotykać
przed kinem
Tutejsza idiotka z miejscowym
kretynem.
Tak moi mili, to Tuwim;). Trochę chyba a propos wstępu…;)
Foto z zombiak.pl
