Próba zrealizowania nieba na ziemi kończy się zawsze wyprodukowaniem piekła. (K.Popper). No własnie ... chyba w takie miejsce jakimś dziwnym zrządzeniem Opatrzności udało mi się załapać. Trzy dni pobytu w piekle z lekka mnie zmięły, ale wszak Wszystko mija - nawet najdłuższa żmija (S.Lec). Moje zesłanie dobiegło końca. Wróciłam do domu - aktualnie podlegam intensywnemu karmieniu i starannej dezynfekcji. W czasie, gdy usiłuję powrócić na level "człowiek", Wy Przyjaciele nie traćcie okazji i pospacerujcie sobie po Centrum Szkoleniowo-Konferencyjnym w Stolicy, gdzie spędziłam czas na poważnym spotkaniu służbowym...
Oto przed Wami...nowy, nieznany świat a w nim...
Resztki zawartości jakiegoś zmęczonego żołądka na żaluzjach... (słabo widać na focie, ale w realu - powala - warto kliknąć na zdjęcie i zobaczyć TO w powiększeniu...)
A kto powiedział,że wykładzina ma być czysta? Kilka plam doda jej niepowtarzalnego charakteru... To hotel, nie muzeum - tu się żyje...
Pościel naprawdę może służyć kilku gościom. Zbyt częste pranie to nóż w zielone serce środowiska naturalnego...
A może umyjemy rączki?
Uwierzcie, zdjęcia nie są w stanie oddać niepowtarzalnego klimatu tego miejsca... O jedzeniu nie będę opowiadać, bo nie śmiałam go tknąć. Jestem człowiekiem małej wiary ale prawie żywy kurczak na talerzu...nieeeee
.