Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beksiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beksiński. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 maja 2015

Strach przed sztuką czyli dziś jest brudno

...Jest ciemno. Jest brudno. Krwawe szczątki leżą w kącie, a nad nimi unosi się stado spasionych much. Śmierć przechadza się korytarzem. Jest brudno. Brudno. Brudno. Brudno…
…Takie mniej więcej myśli i odczucia towarzyszą moim przeżyciom zawsze, gdy oglądam dzieła jednego z najwybitniejszych polskich artystów. Współczesnych. Niezatapialnych. Wielkich. Te prymitywne doznania to niewątpliwie kolejny dowód mojego braku wyrobienia, smaku i amatorszczyzny odbiorczej… bo chyba można być odbiorcą amatorem? Nieważne. Nawet jeśli nie jest to możliwe, bądź jest możliwe lecz zakazane czy obrazoburcze to ja owym amatorem, ba pierwotniakiem odbiorczym jestem. Dziś kochani kulturalny czwartek z postacią wielowymiarową i wybitną, której nie lubię… bardzo nie lubię. Zdzisław Beksiński. Malarz, rzeźbiarz, fotograf, rysownik. Artysta, który poprzez swoje prace rozgrzebuje najbardziej mroczne zakamarki mojej duszyczki i budzi paskudne instynkta. Widać czai się we mnie - ujarzmione i głęboko śpiące, ale jednak absolutne - zło. Ewentualnie tchórz śmierdzący...hmm... Kwestia interpretacyjna! Zawsze, gdy z niejasnym drżeniem w sercu przyglądam się pracom Beksińskiego, mam nadzwyczaj realistyczne wrażenie czyjegoś oddechu na karku. Prawdopodobnie stałam się modelowym produktem manipulacji twórczej artysty… tak ma właśnie być…
Bezwzlędna dłoń nadchodzącej ostateczności, którą Beksiński tak ochoczo posługiwał się w swojej twórczości zacisnęła się na jego gardle w zimowy dzień 2005 roku. Został zamordowany we własnym mieszkaniu tuż przed 76 urodzinami.

A teraz patrzymy… tzn. Wy patrzycie, ja nie - ja mam dreszcze… obcowanie z tego rodzaju sztuką rozwala mnie emocjonalnie i pozostawia bezbronną i odartą ze wszystkiego.