Wreszcie jest. W świetle drzwi ukazuje się sylwetka kolosa. ... tak Waldemar Łysiak - malkontencka miłość literacka i niezrównany wzór sarkazmu, opisywał szefa band szuańskich, jednak równie dobrze mógłby gwarzyć o Malkontentce. Ta sylwetka kolosa...Minuta w paszczy, dwie godziny w żołądku, całe życie w biodrach - mądrość posłyszana przez małoletnią jeszcze Malkontentkę, a głoszona przez smukłonogą panią od niemca, okazała sie bezlitośnie prawdziwa... Żreć jest miło - konsekwencje bywają opłakane... Przekonała się o tym boleśnie nasza bohaterka, usiłując wbić nadmuchane udo w nogawkę ubiegłorocznych dżinsów. Cóż, uczty godne podniebienia uczestnika "Wielkiego żarcia" zaprocentowały zbudowaniem nieomal drugiej Malkontentki!!! Powaga! To prawie klonowanie! Zwały tłuszczu pływające i wdzięcznie falujące wokół malkontenckiej talii też nie napawały optymizmem. Basta - zakrzyknęła obrośnięta słoniną postać. Ze złością wyrzuciła do kosza nadgryziony kawałek czekolady (orzechowa, z okienkiem - bogowie przebaczcie!) i podjęła decyzję. Chudniemy! A skoro chudniemy, to o tym chudnięciu poczytamy. Poradników sporo, tylko mały szkopuł...
Otóż popularni, acz nudni spece od chudej, jędrnej dupki, powtarzają wciąż jedną mantrę. Zbilansowana dieta i ruch.
Ha! Z bilansami u naszej gwiazdy za różowo nie jest. Podobnie z aktywnością fizyczną. No co!? Malkontentka jest małoruchoma i dupa. Wielka! Odkąd przy ćwiczeniach z guru Ewą.Ch omal nie wykitowała na pikawę - ma lęki... Czyli co? Zagłębiamy się w morzu tłuszczu? Nie! Wszak na świecie istnieje opiekun i doradca zagubionych baranów - wujek Google! I co szacowny wujcio doradził? SmartFood! Dieta z proszku. No bajka. Żremy proste posiłki z torebek i chudniemy sobie skolko ugodno. Zachęcona Malkontentka poturlala sie do Rossa i wróciła z paczka menu jednodniowego, celem wypróbowania specjału.
Na pudełku stało że nie dość, że zdrowe to jak cholera, to jeszcze pyszne niczym ambrozja... Przebierając nerwowo nożkami w oczekiwaniu na rozkosze podniebienia, Malkontentka przystąpiła do testów. Ano właśnie. Nie będę przedłużać. Zażarte cosie opisze w kilku słowach, zanim zainwestujecie w nie 25 zł polskich...
Zacznijmy od królewskiego śniadanka.
I cóż my tu mamy...
Granulki pszeniczne. Zalewamy te granulki, wyglądające jak... granulki mleczkiem i voila! Mała uwaga dla chętnych degustacji... Róbcie to w pobliżu toalety... Granulki. Pszeniczne. Z mlekiem. To jest shit! Są obrzydliwe, wstrętne i godne rzygu!! W skali od 1 do 5 daję MINUS DZIESIĘĆ!
Obiadek...
Uczta Lukullusa...
Zupa krem brokułowy. Przygotowanie -zalewamy zielony proszek wodą i gotowe... Gotowe, o ile uda się rozmieszać grudki powstające w procesie tworzenia substancji. Mamusiu, coś potwornego. Słone, jakieś mączne, słone, słone... I jeszcze te skamieniałe kawałki zielonej substancji mające imitować brokułę. W skali od 1do 5... Miłosierne ZERO! Przygrywka cicha... I na stół wjeżdża drugie danko. Denko nawet. Światowo. Makaron carbonara. Smak włoskiego domu. Mleczko gotujemy z zawartością torebeczki i uzyskujemy rzeczony makaron o smaku ...mleczka, tyle że z plastikiem i dziwnym smrodkiem. Na boginie! ZERO!
A co dają dwa ZERA!? No co? Kibelek, w którym mamy szansę spędzić zadumany wieczór...
Nie. To nie koniec zabawy. Jak sie bawić to na maksa. Deserunio. Koktail! Waniliowy. Mieszamy proch z czym? Wiadomo... Z mleczkiem. I co mamy? Ha! No miłośnikiem napojów typu mlecznego Malkontentka nie jest, ale po tych wszystkich gównach spożytych wcześniej, wanilia to nie wanilia, a boski nektar. Da sie wypić. Tu też w sumie temat niejednoznaczny... Albo jest niezłe, albo organizmowi wycieńczonemu degustacją substancji raczej niejadalnych, nawet pomyje smakują niczym sok malinowy. Daje CZTERY. Poważnie.
Kolacyjka.
Szef kuchni serwuje omlecik.
I tradycyjnie. Proszek mieszamy - tym razem - z wodą. I na patelnie. Mamy taki placek. Smakuje. No z pewnością nie jak omlet. Taka gumka... Daje DWA. Za niekonwencjonalne doznania organoleptyczne.
Tak kochani, Wasza blogowa Gessler Magdalena diecie z papierka mówi - a pocałuj mnie dieto w d... dietę. Tak właśnie - w dietę mnie cmoknij. Never.
Malkontentka idzie żreć kiełbachę z musztardą! I ręce precz od jej patelni!